US Secret Service (Tajna Służba Stanów Zjednoczonych) wydała raport, analizujący 173 masowych strzelanin w latach 2016-2020. Wynika z niego m.in., że niemal wszyscy napastnicy byli mężczyznami i doświadczyli wydarzenia wywołującego stres. Dokument sporządziło Krajowe Centrum Oceny Zagrożeń (NTAC) przy US Secret Service, federalnym organie ścigania, zajmującym się m.in. ochroną najważniejszych osób w państwie i ich rodzin.

Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby zapobiec (przyszłym masowym atakom). Nie ma społeczności, która jest na to odporna - tłumaczyła Lina Alathari, szefowa NTAC, cytowana w czwartek przez radio publiczne NPR.

Za masową strzelaninę w USA definiuje się zdarzenie, w wyniku którego cztery osoby lub więcej zginęły lub odniosły obrażenia (bez uwzględniania sprawców).

Z raportu wynika m.in., że większość ataków miała miejsce w miejscach publicznych i na wpół publicznych w 37 stanach oraz w dystrykcie (okręgu) federalnym Waszyngton. Najczęstszymi miejscami ataku były firmy, w tym restauracje i placówki handlu detalicznego. 73 proc. łączyło się z użyciem broni palnej, czwartą część z niej zdobyto nielegalnie.

Jak wskazuje opracowanie 96 proc. napastników w badaniu było mężczyznami, w tym 57 proc. białymi, a 34 proc. - czarnoskórymi. 64 proc. z nich popełniło wcześniej przestępstwa kryminalne. 41 proc. napastników było uwikłanych w przemoc domową, ale tylko wobec 16 proc. z nich wysunięto zarzuty.

NTAC zwróciło uwagę, że większość sprawców ataków obecna była w sieci. Niemal jedna czwarta zamieszczała "niepokojące komunikaty", jak groźby i posty o ideach samobójczych, wcześniejszych masowych strzelaninach, czy demonstrujące nienawiść do grup etnicznych.

Prawie wszyscy napastnicy doświadczyli co najmniej jednego znaczącego stresora w ciągu pięciu lat od ataku. Większość związanych było z relacjami rodzinnymi i romantycznymi. 20 proc. napastników doznało traumy w dzieciństwie, w tym przemocy fizycznej lub seksualnej, skierowania do rodziny zastępczej, pobytu w obozie dla uchodźców lub śmierci rodzica - wyszczególnili autorzy badania.

Podnosili m.in. takie kwestie, jak niestabilność finansowa u sprawców strzelanin, w tym bankructwo i eksmisje z mieszkań. W nawiązaniu do problemów ze zdrowiem psychicznym wskazywali jednak, że większość cierpiących na to ludzi nie ucieka się do przemocy.

"Przemoc, w tym masowe ataki są rzadko spontaniczne i prawie zawsze mają pewne znaki ostrzegawcze. Raport nie oferuje jednak żadnego rodzaju mapy drogowej" - podkreśla NPR.

Każdy ma rolę do odegrania w zapobieganiu. (...) Jest to wysiłek obejmujący całą społeczność, wielodyscyplinarny - argumentowała Alathari.