Około 500 osób manifestowało wczoraj niedaleko rancza prezydenta George'a W. Busha w Crawford w Teksasie, domagając się skuteczniejszej ochrony granic i zaostrzenia walki z nielegalną imigracją.

Protest zorganizowany został przez organizację "Latynoamerykanie

na rzecz reform imigracyjnych". Oskarżyła ona nielegalnych imigrantów o odbieranie miejsc pracy amerykańskim obywatelom. Ich zdaniem to nieszczelne granice zwiększają zagrożenie atakiem terrorystycznym.

Protest w Crawford, kilka kilometrów od rancza Busha, odbył się pięć dni po ogromnej manifestacji w obronie nielegalnych imigrantów w USA.