Okręgowy Sąd w Warszawie zdecydował o przedłużeniu do 1 czerwca środka zapobiegawczego wobec rosyjskiego archeologa Aleksandra B. Naukowiec, zatrzymany na wniosek ukraińskiej prokuratury, nadal będzie oczekiwał na decyzję o ewentualnej ekstradycji do Ukrainy w areszcie śledczym.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Poprzedni areszt miał obowiązywać do 4 marca, jednak sąd apelacyjny utrzymał jego zasadność mimo odwołania obrony.

Agencja prasowa "Grać" podaje, że podczas posiedzenia 3 marca prokuratura podtrzymała stanowisko, że B. powinien pozostać w areszcie. Obrona wnioskowała o zamianę aresztu na dozór domowy w Warszawie - środki na wynajem mieszkania zebrali przyjaciele i znajomi archeologa, gromadząc ponad 60 tysięcy euro.

Adwokat Rosjanina, Adam Domański, poinformował, że B. czuje się dobrze i zapoznaje się z przetłumaczonymi materiałami sprawy. Twierdzi, że listy poparcia z prośbą o zmianę środka zapobiegawczego napłynęły od naukowców z Niemiec, Francji, Polski oraz - najliczniej - z Włoch, gdzie naukowiec kierował ekspedycją archeologiczną w Stabii pod Neapolem. Adwokat nie ujawnił jednak nazwisk ani instytucji, które wstawiły się za rosyjskim naukowcem.

Zarzuty wobec Butiagina

Pracownika petersburskiego Ermitażu Aleksandra B. zatrzymano w Warszawie w grudniu ubiegłego roku na wniosek ukraińskiej prokuratury

Jest on kierownikiem rosyjskiej ekspedycji archeologicznej na Krymie, która kontynuuje prace mimo aneksji półwyspu w 2014 roku. W Ukrainie jest podejrzewany o prowadzenie nielegalnych wykopalisk na terenie stanowiska Mirmekion w okupowanym Krymie oraz o zniszczenie warstwy kulturowej zabytków archeologicznych.

Na posiedzeniu 15 stycznia B. przyznał, że pracuje na Krymie po aneksji, jednak nie zgodził się z zarzutem zniszczenia zabytków.

Według informacji obrony, kolejne posiedzenie ma się odbyć 18 marca.