Choć Szwajcaria jest zewsząd otoczona przez państwa Unii Europejskiej i od stuleci pielęgnuje status państwa neutralnego, wojna w Ukrainie zmusiła Berno do przewartościowania doktryny obronnej. Szwajcarskie siły zbrojne uruchamiają wielomilionowe programy modernizacyjne, w których kluczową rolę odgrywają autonomiczne drony oraz systemy walki elektronicznej. Alpejski kraj przygotowuje się na konflikty nowej generacji.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Szwajcaria przez dekady opierała swoje bezpieczeństwo na unikalnym położeniu geopolitycznym oraz - paradoksalnie - unikaniu sojuszy militarnych. Dzisiaj jednak strategia ta przechodzi głęboką metamorfozę. Obserwacja konfliktu za wschodnią granicą UE pokazała szwajcarskim strategom wojskowym, że tradycyjne, ciężkie formacje obronne stają się bezradne bez dominacji w sferze technologicznej.

Wojna w Ukrainie udowodniła, że relatywnie tanie drony oraz zaawansowane systemy bezzałogowe potrafią paraliżować działania potężnych armii. Szwajcaria, mimo że otoczona przez przyjazne kraje strefy Schengen, zrozumiała, że nowoczesne zagrożenia - takie jak wojna hybrydowa, ataki cybernetyczne czy sabotaż infrastruktury krytycznej - nie znają pojęcia granic państwowych ani neutralności.

Fortuna na autonomiczną obronę nieba

W odpowiedzi na te wyzwania rząd w Bernie oraz Szwajcarskie Siły Zbrojne (Armasuisse) podjęły decyzję o zwiększeniu budżetu obronnego ze szczególnym uwzględnieniem floty bezzałogowców. Szwajcarzy inwestują zarówno w ciężkie drony rozpoznawcze dalekiego zasięgu, jak i w roje mniejszych, autonomicznych dronów uderzeniowych i obserwacyjnych - podaje serwis Euronews.

W ramach pakietu zbrojeniowego tylko na rok 2026 na drony i systemy antydronowe ma zostać przeznaczonych łącznie 70 milionów franków (76 milionów euro), czyli dwa razy więcej niż planowano rok wcześniej.

Ochrona szwajcarskiego „sanktuarium”

Dlaczego kraj bez bezpośredniego dostępu do morza i bezpiecznie schowany za plecami NATO tak bardzo potrzebuje tysięcy dronów? Wydaje się, że kluczem jest ukształtowanie terenu oraz ochrona kluczowych węzłów logistycznych Europy. Szwajcarskie Alpy, choć stanowią naturalną barierę, wymagają ciągłego i niezwykle trudnego monitoringu. Drony pozwalają na błyskawiczne patrolowanie przełęczy górskich, tuneli oraz systemów łączności bez konieczności angażowania kosztownych i wykrywalnych śmigłowców.

Równocześnie, nowoczesne konflikty oznaczają przede wszystkim rosnące zagrożenie z powietrza, a jak podkreśla cytowany przez Euronews Marcel Berni, wykładowca studiów strategicznych w Akademii Wojskowej ETH w Zurychu, "duża część infrastruktury o znaczeniu europejskim znajduje się w Szwajcarii".

Zmasowane inwestycje w technologie bezzałogowe wywołują również debatę publiczną w samej Szwajcarii. Część opinii publicznej i polityków zastanawia się, jak daleko kraj może posunąć się w modernizacji armii, by nie naruszyć konstytucyjnej neutralności. Współczesne systemy obronne, w tym drony, wymagają bowiem wymiany danych wywiadowczych i integracji satelitarnej, co siłą rzeczy przybliża Berno do struktur NATO.

Szwajcarski minister obrony Martin Pfister powiedział w poniedziałek w Berlinie, że "Szwajcaria chce i jest gotowa wziąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, spełniając jednocześnie oczekiwania innych krajów europejskich, że będzie przyczyniać się do bezpieczeństwa kontynentu. Chcemy sprostać tej odpowiedzialności jako wiarygodny partner". To jasny sygnał, że Szwajcarzy, podobnie jak wcześniej Szwecja i Finlandia zdają sobie sprawę z majaczącej na horyzoncie konieczności wybrania strony ewentualnego konfliktu.

Szwajcaria nie zamierza być bezbronną wyspą na mapie Europy. Masowe zakupy dronów to jasny sygnał, że alpejska republika zamierza bronić swojej suwerenności metodami XXI wieku - cicho, autonomicznie i z chirurgiczną precyzją.