Holenderska policja zatrzymała archeologa Wima Dijkmana, który odmówił zwrotu szczątków mogących należeć do d’Artagnana, słynnego francuskiego muszkietera. Kości znaleziono w marcu w kościele w Maastricht, ich autentyczność ma potwierdzić badanie DNA.
- Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl
Informację o zatrzymaniu Dijkmana potwierdziła prokuratura.
Przez ponad 40 lat Wim Dijkman był miejskim archeologiem w Maastricht. To on brał udział w pracach w kościele w dzielnicy Wolder. W marcu odkryto tam szkielet, który według badaczy może należeć do Charles’a de Batz de Castelmore’a, hrabiego d’Artagnana. Francuski dowódca muszkieterów zginął w 1673 roku podczas oblężenia Maastricht. Poza Francją znany jest przede wszystkim jako pierwowzór jednego z bohaterów powieści Aleksandra Dumasa "Trzej muszkieterowie".
Po odkryciu szczątków Dijkman otrzymał nawet odznaczenie jako potencjalny odkrywca grobu d’Artagnana. Sprawa przybrała jednak niespodziewany obrót po badaniach DNA prowadzonych w Monachium w Niemczech. Gdy analiza kości ramiennej i dwóch zębów dobiegła końca, Dijkman osobiście odebrał materiał dowodowy i nie zwrócił go gminie Maastricht.
Archeolog tłumaczył, że władze chciały, aby szczątki zostały odesłane do Holandii pocztą, co uznał za zbyt ryzykowne. Twierdził również, że za podróż do Monachium i nocleg zapłacił z własnej kieszeni około 500 euro i chce zwrotu tych kosztów. Według Dijkmana Maastricht zbyt mocno ingeruje w sprawę i nie docenia jego roli w odkryciu.
W poniedziałek do domu archeologa przyszli kontrolerzy inspekcji dziedzictwa narodowego wraz z policją, żądając oddania kości. Dijkman oświadczył, że szczątki znajdują się już u jego znajomego, w bezpiecznym miejscu. W środę został zatrzymany przez policję.
Gmina Maastricht uważa, że zgodnie z holenderską ustawą o dziedzictwie znaleziska archeologiczne należą do niej. Zarzuca też Dijkmanowi, że część prac wykopaliskowych nie została przeprowadzona zgodnie z obowiązującymi standardami. Archeolog przyznaje, że sprawa może mieć konsekwencje prawne, ale twierdzi, że działał z poczucia odpowiedzialności za historyczne znalezisko.
Wyniki badań DNA, które mają potwierdzić, czy szczątki rzeczywiście należą do d’Artagnana, nie są jeszcze znane.


