Wyniki rosyjskich wyborów fałszowano i nadal będą fałszowane - takie zaskakujące wyznanie przewodniczącej jednej z komisji wyborczych w Samarze nagrali działacze Ligi Wyborców, obywatelskiego ruchu na rzecz uczciwych wyborów. Kobieta pod swoim nazwiskiem otwarcie opowiada, jak "ustawiono" wyniki grudniowych wyborów do rosyjskiej Dumy.

Premier Władimir Putin nie wykluczył, że w marcowych wyborach prezydenckich w Rosji do wyłonienia zwycięzcy potrzebne będą dwie tury głosowania. On sam ubiega się ponownie o fotel prezydenta i wierzy, że znów będzie panował na Kremlu. czytaj więcej

Jak opowiada Irina Kołpakowa, po zakończeniu głosowania wzywano przewodniczących komisji do budynku rejonowej administracji i tam żądano poprawiania protokołów. Wybory musiała wygrać partii władzy.

Kołpakowa przekonuje, że tak samo będzie przy wyborach prezydenckich, które odbędą się w marcu. Zadanie jest następujące: Putin musi przejść w pierwszej turze z wynikiem 70 i więcej procent. Kamery, przeźroczyste urny i duża ilość obserwatorów nie przeszkodzą żadnemu z przewodniczących komisji w sfałszowaniu wyników - przestrzega.

Rezultat grudniowych wyborów do Dumy wywołał w Rosji falę demonstracji. Na ulice miast wychodziły dziesiątki tysięcy ludzi. W efekcie premier Władimir Putin, który po marcowych wyborach zamierza wrócić na fotel prezydenta, zapowiedział, że zbliżające się głosowanie będzie transmitowane dzięki kamerom internetowym, umieszczonym we wszystkich komisjach wyborczych.