Po prawie trzech godzinach zakończyło się spotkanie w cztery oczy prezydentów USA i Rosji - Donalda Trumpa i Władimira Putina. Trump powiedział, że rozmowa z rosyjskim przywódcą była "dobrym początkiem". W tej chwili trwa część szczytu w poszerzonym składzie.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i prezydent Rosji Władimir Putin / ALEXEY NIKOLSKY / SPUTNIK / KREMLIN POOL /PAP/EPA

Szczyt amerykańsko-rosyjski, pierwszy od objęcia prezydentury przez Trumpa, odbywa się w pałacu prezydenckim w centrum Helsinek.

To był "bardzo dobry początek" szczytu - ocenił amerykański prezydent na początku roboczego lunchu.

Przed spotkaniem w cztery oczy z Putinem Trump zapowiedział, że z przywódcą Rosji chce omówić sprawy handlu, zbrojeń jądrowych i kwestie wojskowe. Dodał, że mogą też rozmawiać o Chinach. 

W niewielu z tych spraw oczekuje się przełomowych decyzji na szczycie. Trump wyraził też nadzieję, że uda się znaleźć rozwiązania problemów w dwustronnych stosunkach.

Wkrótce rozpocznie się konferencja prasowa obu przywódców.

Co działo się przed i w trakcie spotkania? Sprawdź w naszej relacji TUTAJ <<<

Protesty przeciwników szczytu

Przed centrum medialnym wciąż protestują obrońcy praw człowieka. Domagają się od Trumpa i Putina poszanowania różnorodności, praw mniejszości seksualnych i uchodźców. 

Jak donosi nasz specjalny wysłannik do Finlandii Patryk Michalski, mają ze sobą transparenty wzywające obu prezydentów, by zajęli się konfliktem w Syrii, Strefie Gazy i przywróceniem pokoju na Ukrainie.

W całych Helsinkach w protestach bierze udział już kilkaset osób.

Szef polskiego MSZ: Wiemy, kto jest przyjacielem, a kto przeciwnikiem

"Wiemy, kto jest naszym przyjacielem, a kto przeciwnikiem w tych rozmowach" - powiedział naszej dziennikarce w Brukseli szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz. Skomentował w ten sposób zakończoną rozmowę amerykańskiego prezydenta z rosyjskim przywódcą w Helsinkach.

Czaputowicz powiedział wprost, ze Polska wspiera Donalda Trumpa i liczy, że będzie reprezentować nasze interesy w rozmowach z Władimirem Putinem - donosi Katarzyna Szymańska-Borginon.

Szef polskiej dyplomacji wyraźnie bronił i tłumaczył amerykańskiego prezydenta - inaczej niż pozostali europejscy politycy, którzy skrytykowali go za nazwanie Unii Europejskiej wrogiem. Zdaniem Czaputowicza to określenie dotyczyło polityki handlowej.

Szef MSZ pytany o to, czy nie obawia się jednak, że Trump okaże się niepewnym sojusznikiem, powiedział wymijająco: "Zobaczymy". Wyraźnie polska dyplomacja jest bardzo ostrożna i nie okazuje zaniepokojenia możliwym zbliżeniem Trumpa z Putinem.

(ł)