Parlament w Edynburgu wybrał Johna Swinneya na pierwszego ministra, czyli szefa rządu Szkocji. Będzie sprawował tę funkcję po raz drugi. Swinney jest liderem Szkockiej Partii Narodowej - SNP - która chce oderwania się Szkocji od Zjednoczonego Królestwa.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Będę pierwszym ministrem całej Szkocji - zapewnił Swinney po tym, gdy posłowie szkockiego parlamentu ponownie wybrali go na szefa rządu. Nawiązał w ten sposób do podziałów w społeczeństwie w kwestii oddzielenia się Szkocji od Zjednoczonego Królestwa.
Podkreślił jednak, że nie zrezygnuje z dążenia do tego celu. Szkoci po raz kolejny jasno i dobitnie pokazali, czego chcą: bezpieczniejszego, zamożniejszego i niepodległego państwa. Takiego, w którym decyzje zapadają nie w Westminsterze (w Londynie - przyp. red.), ale tutaj, w Szkocji - przekonywał Swinney, który szefem regionalnego rządu został po raz pierwszy w 2024 roku, zastępując na stanowisku Nicolę Sturgeon.
Po wyborach z 7 maja SNP jest największą partią w Hollyrood - szkockim parlamencie. W liczącej 129 miejsc izbie zdobyła ona 58 mandatów, podczas gdy szkocka Partia Pracy oraz prawicowo-populistyczna Reform UK uzyskały ich po 17, a szkoccy Zieloni – 15.
SNP wygrywa wybory do Hollyrood nieprzerwanie od 2007 roku, choć nie zawsze z samodzielną większością. W 2014 roku, w porozumieniu z konserwatywnym rządem w Londynie, partia zorganizowała referendum niepodległościowe, w którym 55 proc. mieszkańców Szkocji opowiedziało się za pozostaniem w Zjednoczonym Królestwie.
Kolejna wyborcza wygrana SNP nie oznacza, że droga do niepodległości jest prosta. Rząd w Londynie ma de facto prawo weta w sprawie referendum, a obecny premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, podobnie jak jego poprzednicy, wielokrotnie deklarował, że nie chce ponownego plebiscytu.
Przed wyborami lider SNP mówił, że jeśli jego partia zdobędzie w wyborach samodzielną większość w parlamencie, będzie to jednoznaczny sygnał, że szkoccy wyborcy popierają dążenie do drugiego referendum. Ugrupowaniu zabrakło jednak do tego celu siedmiu mandatów. W parlamencie SNP zamierza teraz polegać na doraźnych sojuszach z Zielonymi, laburzystami i Liberalnymi Demokratami.
Badania ośrodka YouGov pokazują, że Szkoci nie są entuzjastycznie nastawieni do oderwania się Szkocji od Zjednoczonego Królestwa. Od początku 2021 roku w 22 sondażach zwolennicy niepodległości przeważyli tylko dwa razy, zaś w ostatnim, marcowym badaniu większość - 56 proc. - respondentów sprzeciwiło się secesji.
Nie zmienia to faktu, że po raz pierwszy w historii na czele parlamentów Szkocji, Walii i Irlandii Północnej stoją szefowie partii chcących oderwania się tych krajów od Zjednoczonego Królestwa. W Edynburgu to SNP, w Cardiff - Plaid Cymru, a w Belfaście - Sinn Fein.
Również w przypadku Walii i Irlandii Północnej droga do ewentualnej secesji jest długa. Plaid Cymru zwyciężyło w wyborach po raz pierwszy w historii i chce pokazać, że potrafi zarządzać krajem, a dopiero potem skupić się na ewentualnym oddzieleniu Walii od Zjednoczonego Królestwa. W Irlandii Północnej obwarowane jest to warunkami ustalonymi w Porozumieniu Wielkopiątkowym i zapisanymi w brytyjskiej ustawie z 1998 roku.


