Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych we współpracy ze Związkiem Powiatów Polskich zorganizują demonstrację przed Ministerstwem Zdrowia w Warszawie. Taka decyzja - jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Michał Dobrołowicz - zapadła w ostatni piątek. Ma być to protest przeciwko trudnej sytuacji w polskim systemie ochrony zdrowia.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Organizatorzy demonstracji będą domagać się jak najszybszych działań naprawczych i wsparcia ze strony rządu, w tym dodatkowych pieniędzy dla zadłużonych szpitali. System stał się totalnie nieprzewidywalny, zamykają się oddziały położnicze w sposób totalnie niekontrolowany. Musimy społeczeństwu zwrócić uwagę, że szpitale powiatowe toną i utoną zupełnie, jeśli czegoś nie zrobimy - podkreśla w rozmowie z reporterem RMF FM prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski.
Demonstracja przed Ministerstwem Zdrowia w Warszawie jest zaplanowana na 3 marca. Według organizatorów, może być to największy, po ostatnich spokojnych latach, protest pracowników szpitali.
Plany dotyczące protestu to ciąg dalszy apeli, które od początku roku trafiają zarówno do Ministerstwa Zdrowia, jak i do kancelarii premiera. W poprzedni piątek, 23 stycznia, Związek Powiatów Polskich zaapelował do rządu o pilne podjęcie działań naprawczych w systemie ochrony zdrowia. Przedstawiciele związku ostrzegają w piśmie, że dalsze odkładanie decyzji może zagrozić bezpieczeństwu pacjentów w całym kraju i zakłócić działanie szpitali powiatowych.
Z ustaleń dziennikarza RMF FM Michała Dobrołowicza wynika, że są szanse, iż lutym uruchomione mogą zostać zapowiadane już jesienią pożyczki z Banku Gospodarstwa Krajowego dla zadłużonych lecznic. Roczny budżet na ten cel miałby wynieść nawet miliard złotych. Część kwot miałaby być umarzana w miarę realizacji przez konkretny szpital planu naprawczego. Dodatkowe pieniądze miałyby usprawnić także proces konsolidacji lecznic, czyli przekształceń i łączenia lecznic. Efektem mogłaby być mniejsza liczba placówek.
Wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jakub Szulc w ostatni czwartek w czasie konferencji "Priorytety w ochronie zdrowia" przekonywał, uzasadniając konieczność konsolidacji, że jeden szpital powinien przypadać na 150-200 tysięcy mieszkańców. Obecnie w Polsce jedna lecznica przypada na ok. 60 tysięcy osób.
Jeszcze przed planowanym na marzec protestem dyrektorów szpitali powiatowych istotną datą będzie 18 lutego. Wtedy w planie są rozmowy w Ministerstwie Zdrowia w ramach zespołu trójstronnego o tym, czy podwyżki dla medyków będą przesunięte z lipca tego roku na przyszły rok. Te decyzje też mogą wpłynąć na plany protestowe i z pewnością będą mieć znaczenie dla budżetu, jakim dysponować będą dyrektorzy szpitali.
Obserwujemy, jak w sposób niekontrolowany zamykane są oddziały położnicze. Oczywiście, politycy mówią, że to nie oni zamykają, tylko samorządy. Samorządy są zmuszane przez to, że są wyceny bardzo złe, a poza tym porodów faktycznie jest mniej. Nie ma rozwiązania systemowego, dopiero zaczyna się o tym mówić. Pomysły, o których słyszymy, czyli pokoje narodzin, transport specjalistyczną karetką typu N, są bardzo trudne do zrealizowania. Nie wiemy, jak będzie to wycenione w obliczu braku pieniędzy w systemie ochrony zdrowia. Nie stać nas na utrzymywanie zespołów w gotowości przed szpitalem. Chyba urzędnicy pogubili się i w swoim gronie proponują rozwiązania nie do wprowadzenia. Widzimy ułomność systemu i brak perspektyw, jeśli chodzi o szpitale powiatowe. Nie widzimy jakiejkolwiek strategii. Nie wiemy, jak szpitale miałyby się łączyć - dodaje w rozmowie z naszym dziennikarzem prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.


