Prokuratura Regionalna w Gdańsku prowadzi szeroko zakrojone śledztwo w sprawie tzw. mafii mieszkaniowej. Wśród podejrzanych znalazło się pięciu notariuszy, a do sądów trafiło już dziewięć aktów oskarżenia przeciwko 56 osobom.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, Mariusz Marciniak, w śledztwie dotyczącym malwersacji w obrocie nieruchomościami podejrzanych jest obecnie 21 osób, w tym kilkoro notariuszy.  

"Z tego śledztwa sukcesywnie są wyłączane poszczególne wątki, kończone aktami oskarżenia. Dotychczas do sądów skierowano dziewięć aktów oskarżenia, przeciwko pięćdziesięciu sześciu osobom. Sześć osób zostało oskarżonych dwukrotnie. Wśród oskarżonych, jest sześciu notariuszy" – podsumował prokurator Marciniak.

Notariusze na ławie oskarżonych

Wśród oskarżonych notariuszy czterech odpowiada w dwóch sprawach karnych: trzech z Gdańska (Jan S., Rafał K., Karol A.) oraz jeden z Warszawy (Artur Sz.). 

Dwie notariuszki – Karolina W. z Redy oraz Hanna W. z Gdyni – odpowiadają przed sądem w jednej sprawie. Żadna ze spraw zakończonych aktem oskarżenia nie doczekała się jeszcze prawomocnego wyroku.

Jak działała mafia mieszkaniowa?

Oskarżeni oferowali pokrzywdzonym gotówkę na spłatę zadłużenia, zwykle w wysokości 15-20 proc. rynkowej wartości mieszkania, oraz proponowali najem tańszych lokali w innych lokalizacjach. 

W zamian uzyskiwali pełnomocnictwa do nabycia i sprzedaży mieszkań. W wielu przypadkach nowe lokale okazywały się niezamieszkalne lub wymagały dużych nakładów finansowych.

Według ustaleń prokuratury, oskarżeni wykorzystywali trudne położenie ekonomiczne pokrzywdzonych, ich zły stan zdrowia, podeszły wiek, uzależnienia czy problemy z pamięcią. 

"Oskarżeni wyzyskiwali przymusowe położenie ekonomiczne pokrzywdzonych. Wobec niektórych z nich prowadzono komornicze postępowania egzekucyjne, mieli zaległości czynszowe w administracjach budynków" – przekazał prokurator.

Po niespłaceniu pożyczek w umówionym terminie, oskarżeni sprzedawali mieszkania, uniemożliwiając pokrzywdzonym odzyskanie nieruchomości.