Rosyjskie linie lotnicze sięgają po samoloty, które od lat stały nieużywane w hangarach - to efekt narastających problemów branży lotniczej po wprowadzeniu zachodnich sankcji. W najbliższych dwóch latach przewoźnicy planują przywrócić do eksploatacji co najmniej kilkanaście maszyn, w tym wiekowe Tu-204, Ił-96 czy Boeingi 747. Eksperci ostrzegają, że eksploatacja przestarzałych i wyeksploatowanych samolotów może oznaczać wyższe koszty i ryzyko dla bezpieczeństwa pasażerów.
- Rosyjskie linie lotnicze przywracają do użytku przestarzałe samoloty, takie jak Tu-204, Ił-96 czy Boeingi 747, które od lat stały nieużywane w hangarach.
- Decyzja ta jest efektem zachodnich sankcji, które utrudniły Rosji dostęp do nowych maszyn, części zamiennych i wsparcia technicznego od producentów takich jak Boeing i Airbus.
- Eksperci ostrzegają, że eksploatacja starych i wyeksploatowanych samolotów wiąże się z wyższymi kosztami oraz zwiększonym ryzykiem dla bezpieczeństwa pasażerów.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Powołując się na państwową korporację technologiczną Rostech, rosyjskie media poinformowały, że tamtejsi przewoźnicy lotniczy planują w latach 2026-2027 przywrócić do eksploatacji szereg samolotów wycofanych z użytku, aby utrzymać płynność ruchu pasażerskiego.
Do użytku ma zostać przywróconych co najmniej 12 samolotów, z których 10 przekazano już przewoźnikom w celu ponownego włączenia ich do swojej floty. Są wśród nich maszyny rosyjskie lub produkowane w latach 90. XX wieku w Ukrainie według radzieckiej jeszcze technologii - Tu-204, Tu-214, An-148 oraz Ił-96, a także Boeingi 747. W niektórych przypadkach to maszyny mające po 30 lat i więcej, wycofane z użytku jeszcze w czasie pandemii Covid-19.
Według ekspertów, wiek i stopień zużycia samolotów sprawiają, że nie odpowiadają współczesnym standardom, a eksploatacja tak wiekowych maszyn będzie kosztowna i technicznie wymagająca, co może odbić się na kosztach operacyjnych i bezpieczeństwie lotów.
Powrót do statków powietrznych, które od kilku lat stały zapomniane w hangarach, to odpowiedź na rosnące problemy rosyjskiego rynku lotniczego, które wynikają z trwających ograniczeń związanych z zachodnimi sankcjami nałożonymi po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Objęły one m.in. dostawy nowych samolotów, części zamiennych oraz wsparcia serwisowego od producentów takich jak Boeing czy Airbus. Rosyjscy przewoźnicy mają trudności z pozyskaniem wsparcia technicznego i komponentów, co utrudnia utrzymanie i odnowę nowoczesnej floty.
Media podkreślają, że bez nowych maszyn i dostępu do oryginalnych części, Rosja coraz częściej sięga po rozwiązania doraźne - stojące latami, nieużywane od dawna samoloty przywracane są do użytkowania, aby zapobiec spadkowi liczby dostępnych miejsc i ograniczeniom w siatce połączeń.


