Dwa sondaże przedwyborcze, których wyniki opublikowano tuż po zamknięciu lokali wyborczych na Węgrzech, dają wygraną opozycyjnej Tiszy. To byłaby druzgocąca porażka rządu Viktora Orbana i znak zmiany w polityce Budapesztu. Jakie nastroje panują w obozach Tiszy i Fideszu po wyborach i jak politycy oceniają swoje szanse?

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Ostrożny optymizm w Tiszy

W obozie lidera Tiszy Petera Magyara panuje nastrój wyczekiwania i ostrożny optymizm.

Widzieliśmy świeże sondaże i na podstawie danych o frekwencji oraz informacji, które otrzymaliśmy, jesteśmy optymistyczni - powiedział Magyar na spotkaniu z dziennikarzami.

Polityk odnosił się do wyników sondaży przeprowadzonych przed wyborami i dających Tiszy zdecydowane zwycięstwo nad obozem Orbana. Badania opublikowane po zamknięciu lokali wyborczych, pokazują, że Tisza zdobywa 55-57 proc. poparcia, wyprzedzając nacjonalistyczną partię Fidesz. 

Dokładnie po 23 latach od referendum, w którym zdecydowaliśmy o przystąpieniu do Unii Europejskiej, 12 kwietnia ponownie zmieni naszą przyszłość - oświadczył Magyar.

Zachowajcie spokój, będziemy świętować, gdy poznamy wyniki. Węgry ponownie będą wolne - stwierdził lider węgierskiej opozycji.

Dodał, że w trakcie niedzielnych wyborów jego partia odnotowała "tysiące nieprawidłowości".

Głosy z obozu Orbana

Koalicja Fidesz-KDNP liczy na zdobycie większości w węgierskim parlamencie po niedzielnych wyborach - poinformował po zamknięciu lokali wyborczych Gergely Gulyas, szef kancelarii premiera Węgier Viktora Orbana.

Mamy nadzieję, że partie rządzące ponownie otrzymają mandat do sprawowania rządów na kolejne cztery lata - oświadczył Gulyas. Stwierdził też, że wysoka frekwencja, która była częściowo również wynikiem mobilizacji wyborców Fideszu i KDNP, to sygnał, że węgierska demokracja "jest niezwykle silna".

Orban nie zabrał głosu bezpośrednio po zamknięciu lokali wyborczych.

W Budapeszcie jest reporter RMF FM Maciej Sołtys, który badał nastroje na wieczorze wyborczym zorganizowanym przez Fidesz. Jak przyznaje nasz dziennikarz, zwolennicy Orbana nie są zbyt rozmowni, a początkowy entuzjazm odpadł.

Wczoraj na wiecu Viktora Orbana były flagi, pochodnie i setki osób. Teraz, gdy się rozglądam tych węgierskich flag jest dosłownie kilka - relacjonuje dziennikarz RMF FM.

Jaką drogę wybrali Węgrzy dla siebie i dla Europy?

Jeśli wyniki sondaży okażą się dokładne, porażka Orbana po 16 latach u władzy miałaby znaczące implikacje nie tylko dla Węgier, ale także dla Unii Europejskiej, Ukrainy i nie tylko. 

Mogłoby to oznaczać koniec konfrontacyjnej postawy Węgier w Unii Europejskiej. To mogłoby otworzyć drogę do 90 miliardów euro pożyczki UE dla zniszczonej wojną Ukrainy. Pożyczki, która została zablokowana przez Orbana. 

Mogłoby to również oznaczać ewentualne uwolnienie funduszy UE dla Węgier, które blok zawiesił z powodu tego, co Bruksela określiła jako erozję standardów demokratycznych dokonywaną przez Orbana.

Odejście Orbana pozbawiłoby prezydenta Rosji Władimira Putina jego głównego sojusznika w UE i wywołałoby wstrząsy w kręgach prawicowych na Zachodzie, w tym w Białym Domu pod przewodnictwem Donalda Trumpa.

Zwycięstwo Tiszy mogłoby otworzyć drogę do reform, które - jak twierdzi partia - miałyby na celu zwalczanie korupcji i przywrócenie niezależności sądownictwa i innych instytucji. Jednak zakres takich reform będzie zależał od tego, czy Tisza zdoła zdobyć większość konstytucyjną dwóch trzecich, której potrzebowałaby do odwrócenia dziedzictwa Viktora Orbana.