MSZ Rosji ogłosiło w piątek, że ze względów bezpieczeństwa nie skieruje obserwatorów z Rosji na wybory prezydenckie na Ukrainie w ramach misji ODIHR. Oznajmiło, że nieobecność tych obserwatorów stawia pod znakiem zapytania obiektywność wyników głosowania.

Strona rosyjska, biorąc pod uwagę względy bezpieczeństwa naszych przedstawicieli w misji obserwacyjnej ODIHR, podjęła decyzję o wstrzymaniu się od wysłania ich na Ukrainę - oświadczyło ministerstwo w komunikacie.

Zapowiedziało jednocześnie, że nieobecność tych obserwatorów w składzie misji międzynarodowych "w połączeniu z pozbawieniem milionów obywateli ukraińskich" możliwości głosowania na terytorium Rosji w wyborach prezydenta Ukrainy "stawia pod znakiem zapytania przejrzystość i obiektywność rezultatów" tych wyborów.

Ministerstwo oświadczyło także, że decyzja władz w Kijowie o nieudzieleniu akredytacji obserwatorom z Rosji jest "bardzo poważnym naruszeniem zobowiązań międzynarodowych" i zadaje wielkie szkody wizerunkowi Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR). Decyzje tego rodzaju mają charakter antydemokratyczny - napisano w komunikacie.

Wcześniej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że jeśli na terytorium Ukrainy nie zostaną wpuszczeni obserwatorzy, będący w składzie misji obserwacyjnej ODIHR, która obserwuje wybory z ramienia OBWE, to nie spowoduje to nieuznania wyborów przez Rosję.

Parlament Ukrainy podjął w czwartek decyzję, iż obywatele Federacji Rosyjskiej nie będą mogli uczestniczyć w misjach obserwacyjnych podczas wyborów na Ukrainie - zarówno prezydenckich, jak i parlamentarnych i do władz lokalnych.

Ustawa nie mówi wprost o Rosji, ale o tym, że oficjalnymi obserwatorami wyborów na Ukrainie nie mogą być osoby, które są obywatelami państwa uznanego przez Radę Najwyższą za agresora i okupanta.

W marcu odbędą się na Ukrainie wybory prezydenckie. Motywem decyzji ma być - według strony ukraińskiej - zapobieżenie ingerencji ze strony Rosji w proces wyborczy i wyniki głosowania.

Opracowanie: