Ciało Melissy Casias, zaginionej przed rokiem pracownicy ośrodka badawczego Los Alamos National Laboratory, zostało odnalezione na terenie rezerwatu przyrody w amerykańskim stanie Nowy Meksyk. Sprawa jest owiana tajemnicą i wpisuje się w serię zaginięć lub zgonów pracowników laboratoriów zajmujących się technologiami jądrowymi lub kosmicznymi.
- Odnaleziono zwłoki Melissy Casias, zaginionej przed rokiem pracownicy ośrodka badawczego w Los Alamos.
- Okoliczności śmierci kobiety nie są znane.
- Sprawa wpisuje się w serię zaginięć lub zgonów pracowników innych laboratoriów; możliwe powiązania między przypadkami analizuje FBI.
- Po więcej ważnych informacji z Polski i ze świata zapraszamy na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W ubiegłym tygodniu na terenie Lasu Narodowego Carson w amerykańskim stanie Nowy Meksyk przypadkowy turysta natrafił na ludzkie szczątki. Identyfikacja zwłok wykazała, że należą one do Melissy Casias - 53-letniej pracownicy Los Alamos National Laboratory, która zaginęła w czerwcu ubiegłego roku.
Rodzina zmarłej kobiety opublikowała oświadczenie za pośrednictwem strony na Facebooku "Find Melissa Mondragon Casias", poświęconej jej sprawie. "Potwierdzamy, że szczątki znalezione w Rio Chiquito należą do Melissy" - napisano.
"Wkrótce pojawią się kolejne informacje, ale już teraz możemy powiedzieć, że została odnaleziona w miejscu, które wcześniej było przeszukiwane. To dla nas bardzo trudne, jesteśmy przygnębieni, ale zamierzamy dalej szukać odpowiedzi i sprawiedliwości" - dodano.
Stacja telewizyjna CBS News informuje, że śledczy będą kontynuować badania w celu ustalenia okoliczności śmierci kobiety. Wiadomo, że w pobliżu zwłok znaleziono broń palną.
Policja stanowa zapewniła, że - mimo odnalezienia zwłok - śledztwo w sprawie zaginięcia 53-latki będzie kontynuowane. Cała sprawa jest bowiem owiana tajemnicą.
Zaginięcie Melissy Casias zgłoszono 26 czerwca 2025 roku po tym, jak nie pojawiła się w pracy i nie wróciła do domu po wizycie u córki. Jej rzeczy osobiste, w tym dokumenty, torebka i telefony komórkowe, zostały odnalezione przez rodzinę, co wzbudziło poważne obawy o jej bezpieczeństwo. Ostatni raz była widziana, kiedy samotnie szła wzdłuż autostrady, co zarejestrowały kamery monitoringu.
Kobieta była zatrudniona jako asystentka ds. administracyjnych w Los Alamos National Laboratory, laboratorium naukowym położonym w pobliżu miasteczka Los Alamos w Nowym Meksyku. Ośrodek, założony w 1943 roku w ramach Projektu Manhattan, którego celem było opracowanie pierwszej bomby atomowej, podlega Departamentowi Energii Stanów Zjednoczonych.
Prowadzi ono obecnie zaawansowane badania w dziedzinach takich jak fizyka, chemia, biologia, bezpieczeństwo narodowe oraz technologie energetyczne, zatrudniając tysiące naukowców i inżynierów. Jego działalność ma kluczowe znaczenie dla amerykańskiego programu nuklearnego oraz innowacji technologicznych.
Co ciekawe, Melissa Casias była drugą osobą zatrudnioną w Los Alamos, która zaginęła w ubiegłym roku. Wcześniej, w maju, w niewyjaśnionych okolicznościach zniknął 78-letni Anthony Chavez (do tej pory nie wiadomo, co się z nim stało).
Według informacji przekazanych CBS News przez organy ścigania, w ostatnich latach co najmniej 10 pracowników laboratoriów zajmujących się technologiami jądrowymi lub kosmicznymi zostało uznanych za zaginionych lub zmarłych w niewyjaśnionych okolicznościach.
Federalne Biuro Śledcze (FBI) prowadzi dochodzenie w sprawie możliwych powiązań między tymi przypadkami. W międzyczasie pojawiło się wiele spekulacji na ten temat.


