Ponad 60 procent budynków w Rzymie jest zagrożonych w razie trzęsienia ziemi - takie dane podała federacja rzemieślników branży budowlanej w ogłoszonym raporcie. Władze Wiecznego Miasta oświadczyły zaś, że są to jedynie „dane teoretyczne”.

Amatrice po sierpniowym trzęsieniu ziemi /PAP/EPA/ALESSANDRO DI MEO /PAP/EPA

Po katastrofalnym trzęsieniu ziemi w środkowych Włoszech z 24 sierpnia, w którym zginęło prawie 300 osób, ponownie rozpoczęła się ogólnokrajowa dyskusja na temat bezpieczeństwa budynków mieszkalnych i użyteczności publicznej.

Wywołały ją pierwsze ustalenia po kataklizmie, według których powodem ogromnych zniszczeń, zwłaszcza w rejonie miejscowości Amatrice, był fatalny stan domów nieprzygotowanych na silniejszy wstrząs, a także poważne zaniedbania administracyjne i budowlane oraz nieprzestrzeganie norm antysejsmicznych.

Czekają nas "apokaliptyczne" trzęsienia ziemi? Ekspert: Żaden obszar na ziemi nie jest bezpieczny

Do 284 wzrosła liczba śmiertelnych ofiar trzęsienia ziemi we Włoszech. To jednak wciąż nie jest ostateczny bilans ofiar - ratownicy informują, że pod gruzami wciąż mogą znajdować się ciała. We Włoszech ogłoszono dzień żałoby narodowej. Tymczasem mieszkający w Sydney ekspert ds. trzęsień ziemi... czytaj więcej

Trzęsienie w regionach Lacjum, Marche i Umbria mocno odczuli także mieszkańcy Rzymu. Wielu w pośpiechu opuściło w nocy swoje domy, niektórzy koczowali w samochodach.

Szef wydziału do spraw budownictwa w zarządzie Wiecznego Miasta - Paolo Berdini - oświadczył, że konieczne jest opracowanie całościowego planu zagwarantowania bezpieczeństwa budynków. Włoska stolica leży bowiem na terenie zagrożonym wstrząsami sejsmicznymi.

Eksperci wskazują, że pilnych kontroli technicznych wymagają przede wszystkim budynki komunalne. Jest ich 3 tysiące, z czego ponad tysiąc to szkoły, 1600 - domy mieszkalne, 120 to gmachy urzędowe. Wiele z tych domów jest zaniedbanych.

Zaniepokojenie stanem placówek oświatowych wyraziła Liga Ochrony Środowiska, według której spośród 1194 szkół w Rzymie połowa z nich nigdy nie została skontrolowana pod względem statyczności.

Polemikę wywołały dane federacji rzemieślników branży budowlanej , wskazujące, że ponad 60 proc. budynków w Rzymie jest zagrożonych w razie trzęsienia ziemi.

Zarząd miejski podkreślił, że te szacunki oparto wyłącznie "na danych teoretycznych", ponieważ połączono rok wzniesienia budynku z poziomem zagrożenia sejsmicznego w dzielnicy, w której stoi.

Wydział ds. budownictwa uważa, że taka metoda jest niewystarczająca, bo - jak stwierdził Paolo Berdini "mogą być bardzo stare budynki w stanie doskonałym i nowoczesne domy - w katastrofalnym".

APA