Belgijscy naukowcy z Uniwersytetu w Antwerpii stwierdzili, że popołudniowa polska szkoła publiczna pomaga dzieciom polskich imigrantów w osiąganiu sukcesów w szkołach belgijskich. W tym spektakularnym badaniu finansowanym przez rząd flamandzki przez 4 lata badano 11 tys. uczniów. Chodziło o sprawdzenie, od czego zależą sukcesy i lepsza integracja dzieci imigrantów.

Polskie dzieci wypadły lepiej od marokańskich czy tureckich. Edith Piqueray, jedna z autorek badania twierdzi, że dzieci, która uczęszczają do polskiej szkoły przy ambasadzie mają wyższą świadomość tożsamości narodowej niż dzieci, które poprzestają na języku polskim wyniesionym z domu. Dzieci uczęszczające do polskiej szkoły są pewniejsze siebie. To bardzo, bardzo dobrze, że te szkoły istnieją, bo pomagają uczniom w integracji w Belgii i pomagają w odnoszeniu sukcesów - mówi Piqueray w rozmowie z dziennikarką RMF FM. Jej zdaniem dzieci z polskiej szkoły integrują się szybciej w Belgii, bo mają profesjonalne wsparcie ze strony nauczycieli, a także grupy rówieśniczej.

Nauczyciele, logopedzi, psychologowie pomagają dzieciom imigrantów odnaleźć się w Belgii. W szkole polskiej spotykają się dzieci, które dopiero co przyjechały do Belgii z tymi co są tutaj od lat. Wymieniają się więc doświadczeniami - mówi badaczka. Pomoc ze strony polskiej szkoły otrzymują także rodzice, którzy często nie znają języka niderlandzkiego. O ważnej roli polskiej szkoły pisze także belgijska prasa. 

Sikorski chce likwidacji szkół


MSZ i MEN chcą odebrać polskim dzieciom za granicą dostęp do publicznej edukacji. Do końca miesiąca Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski ma zatwierdzić "Plan Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą" na 2013 rok, który zakłada uspołecznienie wszystkich szkół do tej pory... czytaj więcej

W czasie, gdy belgijscy badacze docenili polskie szkoły publiczne w Belgii, szef polskiej dyplomacji nadal popiera pomysł ich uspołecznienia - czyli de facto likwidacji. W niedawnej rozmowie z dziennikarzami powoływał się na wysokie koszty, które w związku z ich funkcjonowaniem ponosi państwo. Dowodził, że szkoły przy ambasadach zapewniają wykształcenie tylko "wąskiej grupie" i "kosztem 40 mln zł dla polskiego podatnika". Sikorski twierdził, że szkoły polskie przy ambasadzie nie zapewniają wykształcenia "milionom Polaków w krajach Unii i poza nią".

Dane są jednak zupełnie inne. Szkoły prywatne, w których nie ma kontroli programowej Ministerstwa Edukacji Narodowej, nie zapewniają wysokich standardów nauczania. Coraz częściej przypominają szkółki niedzielne, gdzie robi się ozdoby choinkowe, zamiast omawiać lektury polskich klasyków.

Inne są także liczby. Wystarczy sprawdzić w bazie danych szkół, a okazuje się, że liczby uczniów są porównywalne w szkołach społecznych i publicznych. W Belgii jest nawet odwrotnie. Do szkół przy ambasadzie uczęszcza o wiele więcej dzieci niż do szkół prywatnych.

Monika Pruska, która jest dyrektorką polskiej szkoły publicznej w Antwerpii w rozmowie z dziennikarką RMF FM przyznaje, że początkowo obawiała się tego badania i zastanawiała, czy wpuścić naukowców do szkoły. Okazało się jednak, że badania wykazały, że polska szkoła nie przeszkadza, ale pomaga w integracji i osiąganiu sukcesów przez dzieci Polaków mieszkających w Belgii - mówi Pruska.

Rewolucyjne wyniki badań


Naukowcy przez ponad dwa lata śledzili rozwój około 20 dzieci z polskiej szkoły w Antwerpii spotykając się z rodzicami, kolegami, nauczycielami. Badania belgijskich naukowców dowiodły także, że dzieci polskich imigrantów osiągają większe sukcesy w nauce w belgijskich szkołach, niż dzieci imigrantów z Maroka czy Turcji.

Badanie przeprowadzone przez Uniwersytet w Antwerpii i Uniwersytet w Leuven od kilku dni jest szeroko opisywane we flamandzkiej prasie. Jak twierdzą eksperci i naukowcy, zmieni się teraz wizja i metodologia postępowania z dziećmi imigrantów w szkołach belgijskich.

Do tej pory sądzono, że im szybciej uda się dziecko wyrwać dziecko z jego tożsamości, tym łatwiej zintegruje się ono ze społecznością lokalną. Zalecano więc, by nie posyłać do popołudniowej polskiej szkoły. Zakazywano także rozmów w języku ojczystym na terenie belgijskiej szkoły. Dochodziło do tego, że zwracano uwagę np. Polakom, którzy - odprowadzając dziecko - rozmawiali z nim na terenie szkoły po polsku.

Piqueray ma nadzieję, że wyniki badań zmienią mentalność w szkolnictwie. Bo podstawowy wniosek jest taki, że dzieci, które mają wysoką świadomość tożsamości narodowej, radzą sobie lepiej w szkole belgijskiej.

Justyna Satora