Europa musi przyspieszyć zbrojeniowy wyścig, jeśli chce zapewnić bezpieczeństwo własnym obywatelom i skutecznie wspierać Ukrainę – taki apel wystosował komisarz UE ds. obrony Andrius Kubilius w rozmowie z "Financial Times". Były premier Litwy wskazał na pilną potrzebę zmian w produkcji broni i konieczność przełamania barier, które dzielą europejski przemysł obronny.
- Komisarz UE ds. obrony Andrius Kubilius apeluje, by rządy udostępniły swoje zapasy broni Ukrainie.
- Jak zaznacza, wyzwaniem dla europejskiego przemysłu obronnego jest jego rozdrobnienie i brak prawdziwie wspólnego rynku.
- Komisja Europejska planuje w lipcu przedstawić plan integracji rynku obronnego, by uprościć procedury i przyspieszyć dostawy sprzętu tam, gdzie jest potrzebny.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Rządy powinny udostępnić swoje zapasy, aby zapewnić Ukrainie to, czego potrzebuje - apeluje Kubilius. Jedyną formułą, która może przynieść pokój, jest pokój poprzez siłę. Siła powinna być po stronie Ukrainy, a Europa może w tym pomóc - podkreśla komisarz.
Kubilius zwraca uwagę na istotną różnicę pomiędzy europejskim a ukraińskim podejściem do produkcji broni. Podczas gdy europejskie firmy skupiają się na tworzeniu zaawansowanych technologicznie, ale bardzo kosztownych pocisków rakietowych, Ukraina stawia na rozwiązania, które można produkować szybciej i taniej. Ukraińcy produkują coś, co europejski przemysł nazywa "wystarczająco dobrym" - zauważa Kubilius.
To podejście, choć mniej spektakularne, okazuje się niezwykle skuteczne w warunkach wojennych, gdzie liczy się przede wszystkim ilość i szybkość dostaw. Komisarz podkreśla, że Europa pozostaje w tyle zarówno za Rosją, jak i Ukrainą, jeśli chodzi o tempo produkcji pocisków rakietowych.
Jednym z największych wyzwań, przed którymi stoi europejski przemysł obronny, jest jego rozdrobnienie i brak prawdziwie wspólnego rynku. Tak naprawdę ten rynek nie istnieje, a przeszkody są liczne - ocenia Kubilius. Jak zauważa, państwa członkowskie UE w dużej mierze chronią własnych producentów, a największe kraje, takie jak Francja i Niemcy, kupują aż 70 proc. uzbrojenia od rodzimych firm. Zaledwie 10 proc. produkcji trafia do innych państw Unii.
To nie tylko ogranicza konkurencyjność, ale także utrudnia szybkie reagowanie na kryzysy. Rządy często powołują się na wyjątki związane z bezpieczeństwem narodowym, by omijać zasady wspólnego rynku przy zamówieniach obronnych, tworząc tym samym "naprawdę zamknięty system".
W odpowiedzi na te wyzwania Komisja Europejska już w lipcu ma przedstawić plan stworzenia bardziej zintegrowanego rynku obronnego. Celem jest usunięcie barier technicznych, takich jak różnice w procedurach testowania i certyfikacji, oraz uproszczenie zezwoleń na produkcję i sprzedaż broni. To działania, które mają przyspieszyć procesy i umożliwić szybsze dostawy sprzętu wojskowego tam, gdzie jest on najbardziej potrzebny.
Kubilius podkreśla również konieczność konsolidacji sektora obronnego. Jego zdaniem, tylko poprzez współpracę i otwarcie rynku Europa będzie w stanie skutecznie konkurować z globalnymi graczami i zapewnić bezpieczeństwo zarówno sobie, jak i swoim partnerom.



