​Na Cyprze policja zatrzymała żołnierza podejrzanego o zabicie trzech osób. Mężczyznę określa się pierwszym seryjnym mordercą w historii tego kraju.

Podczas wycieczki do kopalni Mitsero, nieopodal Nikozji, niemiecki turysta zauważył ciało unoszące się na powierzchni wody. W ostatnich dniach w wyniku opadów deszczu jaskinia została zalana.

Cypryjscy oficerowie zidentyfikowali kobietę jako 38-letnią Mary Rose Tiburcio, obywatelkę Filipin. Kobieta zaginęła w maju 2018 roku, razem ze swoją 6-letnią córką. Nieopodal kopalni służby znalazły rozkładające się ciało innej kobiety, 28-letniej Filipinki.

W związku ze sprawą zatrzymano 35-letniego żołnierza. Mężczyzna w trakcie przesłuchania przyznał się do zabójstw. Powiedział, że pierwszą ofiarę udusił po tym, jak uprawiali seks. Kobiety poznawał za pośrednictwem aplikacji randkowej. 

Morderca powiedział jednak, że nie zabił 6-letniej córki swojej ofiary. Tłumaczył, że dziewczynka zakrztusiła się wymiocinami, gdy 35-latek uprawiał seks z jej matką. Kiedy kobieta zaczęła krzyczeć, morderca miał ją udusić, a następnie pozbyć się ciał Filipinek. Ciała dziecka wciąż nie odnaleziono.

Podczas przesłuchania żołnierz zeznał, że "ciągnęło go do Filipinek" i że podobało mu się duszenie podczas seksu.

Policja podejrzewa, że ofiar może być dużo więcej. Morderca w ostatnich dwóch latach kontaktował się z ponad 30 kobietami. 

Cypr jest niewielkim krajem o małej przestępczości, stąd sprawa pierwszego seryjnego mordercy na wyspie wywołała szok. Opozycja nawołuje szefa policji i ministra sprawiedliwości do dymisji. Twierdzi, że służby nie potraktowały sprawy zaginięcia Filipinek poważnie, gdyż nie były obywatelkami Cypru.

Filipińczycy są jedną z największych mniejszości na Cyprze. Ofiary 35-letniego mordercy pracowały na wyspie jako sprzątaczki.

Autor: