Pochodzący z Etiopii mężczyzna przyleciał do Szwecji w luku bagażowym samolotu. Jego obecność została odkryta na lotnisku Arlanda w Sztokholmie – pisze o tym gazeta „Dagens Nyheter”.

Nielegalny imigrant został zauważony dopiero na lotnisku w stolicy Szwecji (zdj. ilustracyjne) /ZOLTAN BALOGH /PAP/EPA

Mężczyzna został zauważony, kiedy zaczęto wyładowywać bagaż po wylądowaniu samolotu na Arlandzie o godzinie 6:53. Wezwano policję.

Prawdopodobnie przyleciał z Etiopii, z Addis Adeby. Samolot miał międzylądowanie w Rzymie, ale nie sądzimy, żeby to wtedy wskoczył do maszyny. Mężczyzna jest przesłuchiwany - powiedział Stefan Färdigs ze szwedzkiej policji tu po zatrzymaniu mężczyzny.

Wcześniej mężczyzna został przebadany. Mimo okoliczność podróży jest w dobrym stanie. Nie jest wyziębiony, więc stąd przypuszczenia, że imigrant mógł ukryć się w ogrzewanym pomieszczaniu, które służy do przechowywania zwierząt w trakcie lotu.

25-latek przyznał podczas przesłuchania, że przyleciał do Szwecji, żeby ubiegać o się o azyl. W Addis Adebie był pracownikiem portu lotniczego. Dlatego też bez problemu dostał się na płytę lotniska, a następnie na pokład samolotu lecącego do Skandynawii.

Został odwieziony do ośrodka dla imigrantów. Nie postawiono mu żadnych zarzutów.

Maszyna, którą przyleciał, należy do linii lotniczych Etiopian Airlines.

(j.)