Stolica mody, jak mówi się o Mediolanie, na kilkanaście dni lutego zamieniła się w stolicę sportów zimowych. Właśnie tu - w jednym z najbogatszych i najsłynniejszych włoskich miast - odbywają się Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Wielu turystów przyjeżdża jednak do Mediolanu nie ze względu na sport, ale wspaniały klimat i oszałamiające zabytki. Na spacer po Mediolanie Cezary Dziwiszek, specjalny wysłannik RMF FM na igrzyska, wybrał się z Polką mieszkającą w stolicy Lombardii, Dominiką Maruszewską.
- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych sportowych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Dominika Maruszewska wyjechała do Włoch 11 lat temu. Rodowita Poznanianka na ostatnim roku studiów magisterskich poznała swojego przyszłego męża, Włocha Alberto. Po zakończeniu studiów zdecydowała, że nie mając poważnych zobowiązań, spróbuje swoich sił w największej metropolii północnych Włoch. Szybko okazało się, że ta decyzja zamieniła się w życiową przygodę.
Jak wspomina nasza rozmówczyni, jej początki były zupełnie "niewłoskie": korporacje, duże firmy, praca biurowa. Dziś jest twórczynią internetową, autorką przewodnika po Mediolanie i instagramowego profilu "ochmilano".
Codzienność wypełnia jej tworzenie treści, promocja miasta i - jak podkreśla - odkrywanie jego mniej oczywistych stron.
Gdy zapytać o "must-see" Mediolanu, większość osób wymienia: katedra Duomo, Galeria Wiktora Emanuela, zamek Sforzów, La Scala i oczywiście słynna Ostatnia Wieczerza Leonarda da Vinci. To są te rzeczy, które przyciągają turystów - przyznaje Dominika Maruszewska.
Jednak ona sama stawia na inną, alternatywną, stronę miasta.
Jakie miejsca poleca Dominika tym, którzy szukają czegoś więcej? Na przykład mediolańskie "China Town", dzielnicę, gdzie historia chińskiej społeczności sięga lat 20. XX wieku. Bardzo lubię ten mix kulturowy w China Town - opowiada Maruszewska, podkreślając unikalność sklepików, restauracji, a także zabytkowych włoskich działalności w tej dzielnicy.
Wyróżnia także dzielnicę Isola, nowoczesne Bosco Verticale, a także popularne miejsce spotkań na łonie natury - kanał Naviglio Martensana.
Żadne zwiedzanie nie może się obyć bez degustacji lokalnych specjałów. Co trzeba zjeść? No na pewno żółty ryż, czyli risotto alla Milanese. Żółty ryż z szafranem - uważa Dominika Maruszewska.
Drugim typowym daniem jest ossobuco - gicz cielęca w aromatycznym sosie, najczęściej podawana właśnie z risotto. Na stole obowiązkowo musi pojawić się też aperitivo, kulinarna duma Mediolanu. To - jak mówi Mediolanka - drink z zakąskami, konsumowany przed kolacją. Na deser poleca cannocino - rurki z kremem, przysmak z północy Włoch.
Jeśli liczycie, że w okresie igrzysk olimpijskich Mediolan diametralnie się zmienił, trochę się rozczarujecie. W centrum jest zdecydowanie więcej ludzi, ale my już jesteśmy przyzwyczajeni. W roku mamy wiele takich wydarzeń jak Tydzień Mody czy Designu. Tu zawsze dużo się dzieje, więc wszystko jest w normie - zapewnia Maruszewska. Chociaż jest bardziej kolorowo, bo widać kibiców w strojach swoich reprezentacji. W Mediolanie są rozgrywane m.in. hokej, łyżwiarstwo szybkie, łyżwiarstwo figurowe i short track.
Tendencja jest raczej pomarańczowa (red. holenderscy kibice łyżwiarstwa szybkiego) i amerykańska - zauważa, porównując obecną mieszankę narodowości na ulicach miasta z sezonem mody.
Jak na wielkie sportowe święto reagują miejscowi? Zawsze pojawiają się dwa głosy. Jedni protestują, narzekają, np. na zamknięte szkoły podczas pochodów inaugurujących igrzyska. Ale moim zdaniem dla ludzi to promocja miasta, powód do dumy, że możemy gościć tak wielką imprezę - opowiada Polka.
Komunikacja miejska? Z tym nie ma w Mediolanie większego kłopotu, bo "mamy pięć linii metra, można łatwo dojechać tam, gdzie się chce - dodaje.
Dlaczego warto odwiedzić to miasto? Jak mówi Dominika, ma ono zupełnie inną energię niż reszta Włoch. Ma bardzo dużo kontrastów. Obok nowoczesnej architektury mamy bardzo stare zabytkowe miejsca. Znaki na murach z czasów II wojny światowej, pozostałości po starożytnym Rzymie. Ludzi ubranych kolorowo. Można się zainspirować modowymi witrynami czy ulicami, przywieźć inspiracje do własnego biznesu - opowiada.
Rozmowy o włoskiej codzienności nie mogłyby się obyć bez pytania o... gestykulację! Według różnych badań bardzo ekspresyjni i "streatralizowani" Włosi na co dzień stosują nawet... 250 różnych gestów. Na przykład?
Najbardziej popularny gest to dłoń, której palce złożone są w koszyczek i potrząsanie nadgarstkiem. To wyrażenie irytacji, takie: co ty mi tu mówisz? - śmieje się Dominika. Popularna jest także odmowa wyrażana uniesieniem palca i charakterystycznym cmoknięciem.


