Premier Włoch Giorgia Meloni stanowczo dementuje rewelacje Donalda Trumpa, który w wywiadzie dla włoskiej telewizji zasugerował, że ta "błagała" go o wspólne zdjęcie - donosi agencja Reutera. Włoska liderka nie kryje oburzenia i zarzuca prezydentowi USA nie tylko mijanie się z prawdą, ale i większą pobłażliwość wobec wrogów Zachodu niż wobec własnych sojuszników.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W wywiadzie dla La7, prezydent USA stwierdził, że Meloni "bardzo chciała" zdjęcia z nim, a on sam "z litości" zgodził się na wspólną fotografię. Ona prawdopodobnie cieszy się, że w ogóle z nią rozmawiałem. Nie musiałem tego robić - miał powiedzieć Trump według włoskiej telewizji, która jednak nie opublikowała oryginalnego nagrania, a jedynie wersję z dubbingiem.
Premier Włoch nie pozostawiła tych słów bez odpowiedzi. Oświadczenia Donalda Trumpa są całkowicie zmyślone. Nie wiem, dlaczego prezydent Stanów Zjednoczonych zachowuje się w ten sposób wobec sojuszników. To nie pierwszy raz - podkreśliła Meloni.
Jest rozczarowujące, że nie wykazuje takiej samej stanowczości wobec wrogów Zachodu i USA, których traktuje z dużo większą pobłażliwością. Jedno powinien zapamiętać: ani ja, ani Włochy nigdy nie błagamy - dodała.
Jeszcze niedawno Giorgia Meloni uchodziła za jedną z najbliższych sojuszniczek Donalda Trumpa w Europie - była nawet jedyną europejską liderką, która pojawiła się na jego inauguracji w 2025 roku. Jednak relacje ochłodziły się po tym, jak Meloni skrytykowała Trumpa za ataki na papieża Leona w związku z jego stanowiskiem wobec konfliktu w Iranie. Od tego czasu między politykami narasta napięcie, a obecna wymiana zdań może zwiastować poważniejszy kryzys w relacjach włosko-amerykańskich.


