Czesi zakładają się o to, czy Vaclav Klaus w końcu podpisze Traktat Lizboński. Biuro bukmacherskie Fortuna, które przyjmuje zakłady w tej sprawie, uważa, że bardziej prawdopodobne jest, iż prezydent dokumentu nie zatwierdzi. Stosunek wynosi 1,7 do jednego.

Prezydent Czech Vaclav Klaus oświadczył, że nie zamierza poddać się naciskom Unii Europejskiej w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Chce od Unii gwarancji, że dołączona do traktatu Karta Praw Podstawowych nie otworzy drogi do roszczeń majątkowych wysiedlonych po wojnie sudeckich Niemców. czytaj więcej

Czechy to ostatni kraj Unii Europejskiej, który nie sfinalizował ratyfikacji Traktatu z Lizbony. Klaus nie podpisał zatwierdzonego już przez parlament dokumentu, domagając się uzupełnienia jego tekstu zastrzeżeniem, które ograniczy obowiązywanie Karty Praw Podstawowych wobec Republiki Czeskiej. Ma to wyeliminować groźbę zgłaszania w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej roszczeń majątkowych wysiedlonych po II wojnie światowej Niemców.

Zdaniem dziennika "Financial Times", w swoim sprzeciwie czeski prezydent zabrnął zbyt daleko i nie ma to nic wspólnego z troską o zagwarantowanie suwerenności. Chodzi mu raczej o przybieranie pozy oraz granie na emocjach Czechów i ich wyimaginowanych obawach - pisze londyńska gazeta.