Pół roku po wycofaniu się ze Strefy Gazy i likwidacji osiedli, palestyńskie rakiety Kassam wciąż spadają na izraelskie osiedla. Pociski są tak prymitywne, że najnowszej generacji systemy obronne nie są w stanie sobie z nimi poradzić.

Produkowane w niewielkich warsztatach rakiety Kassam mają zasięg ok. 6 kilometrów. Materiał wybuchowy, znajdujący się w głowicach, wytwarzany jest m.in. z nawozów sztucznych. Jest on bardzo nietrwały, szybko traci swoje właściwości i dlatego palestyńscy terroryści starają się za każdym razem wystrzelić cały zapas pocisków.

Huk przelatujących i eksplodujących rakiet - to już niemal codzienność w izraelskiej miejscowości Sderot, w pobliżu Strefy Gazy. Miasteczko pod ostrzałem odwiedził nasz bliskowschodni korespondent Eli Barbur. czytaj więcej

Miejsca, skąd atakowane są izraelskie osiedla, ostrzeliwane są przez izraelskie helikoptery, jednak walka z terrorystami jest trudna, ponieważ ukrywają się oni w gęsto zaludnionych dzielnicach Gazy i innych miast Strefy. Dlatego Izraelczycy skopiowali ostatnio kilkadziesiąt rakiet Kassam, by testować przy ich pomocy specjalne systemy antyrakietowe.