Bez przełomu zakończyło się w niedzielę w Wiedniu spotkanie przedstawicieli państw-sygnatariuszy porozumienia nuklearnego z Iranem z 2015 roku. Władze tego kraju zapowiedziały dalsze ograniczanie zobowiązań z tej umowy, wzywając Europejczyków do działania.

Nadzwyczajne spotkanie stron układu było konstruktywne - ocenił wiceszef irańskiego MSZ Abbas Aragczi. Nie mogę przyznać, że rozwiązaliśmy wszystko, ale mogę powiedzieć, że było wiele zaangażowania - oświadczył.

Tak jak mówiliśmy, będziemy kontynuować ograniczanie naszych zobowiązań z umowy, dopóki Europejczycy nie zabezpieczą interesów Iranu w ramach porozumienia - dodał.

Szef chińskiej delegacji stwierdził z kolei, że wszystkie strony rozmów w Wiedniu nie tylko chcą utrzymać w mocy układ nuklearny, ale również wyraziły swój przeciw wobec stanowiska USA w kwestii tego porozumienia.

Umowa nuklearna została zawarta w 2015 roku przez Iran ze światowymi mocarstwami - USA, Rosją, Chinami, Wielką Brytanią, Francją i Niemcami - aby powstrzymać Iran przed zbudowaniem broni atomowej, w zamian oferując Teheranowi stopniowe znoszenie sankcji. Stroną porozumienia jest też Unia Europejska.

W maju 2018 roku prezydent Donald Trump, mimo sprzeciwu pozostałych sygnatariuszy, wycofał USA z porozumienia i przywrócił antyirańskie sankcje, aby m.in. uniemożliwić Iranowi eksport ropy naftowej i zmusić go do negocjacji w sprawie szerszego porozumienia, obejmującego także irański program rakietowy oraz działania Teheranu w regionie.

Na początku lipca strona irańska poinformowała, że zapasy nisko wzbogaconego uranu w Iranie przekroczyły limit 300 kg, ustalony w porozumieniu nuklearnym.

Szef MSZ tego kraju Mohammad Dżawad Zarif powiedział, że krok ten nie łamie postanowień porozumienia nuklearnego. Jego zdaniem Teheran ma do tego prawo po ubiegłorocznym wycofaniu się z układu USA. Jednocześnie zaznaczył, że jeśli Wielka Brytania, Francja i Niemcy "wywiążą się ze swoich zobowiązań", to władze w Teheranie odwrócą swoje działania.

Kwestia polityki nuklearnej to nie jedyna sporna kwestia między władzami w Teheranie i państwami Zachodu. Gwardia Rewolucyjna przejęła w ubiegłym tygodniu w cieśnienie Ormuz, najważniejszej drodze transportowej ropy naftowej z Zatoki Perskiej na światowe rynki, brytyjski tankowiec Stena Impero. 

Przejęcie to komentowane jest jako odwet Teheranu za zatrzymanie na początku lipca przez Brytyjczyków irańskiego tankowca Grace 1 w pobliżu Gibraltaru, czego dokonano w związku z podejrzeniami, że statek narusza sankcje UE nałożone na Syrię. Zdaniem Teheranu zatrzymanie statku było bezprawne.

W ocenie prezydenta Iranu Hasan Rowhaniego "źródłem nieprzyjemnych wydarzeń i napięć, do jakich dochodzi obecnie w regionie, jest jednostronne wycofanie się USA" z układu nuklearnego.

Opracowanie: