​Tylko w ciągu ostatnich 10 dni w stanie Kerala w południowo-zachodnich Indiach w wyniku powodzi i osunięć ziemi zginęło prawie 200 osób. Od początku tegorocznego sezonu monsunowego, czyli od końca maja, zginęły w sumie 324 osoby. Region poniósł straty o wartości 2,8 mld dolarów. W sobotę na miejsce przyjechał premier Indii Narendra Modi.

W ciągu ostatnich 10 dni w stanie Kerala w Indiach w wyniku powodzi i osunięć ziemi zginęło prawie 200 osób / STR /PAP/EPA

8 sierpnia w stanie Kerala w południowo-zachodnich Indiach zaczęły padać szczególnie ulewne monsunowe deszcze. Od tego czasu w tym rejonie zginęły 194 osoby, a 36 wciąż uznaje się za zaginione. Wcześniej informowano, że bilans powodzi w Kerali wzrósł do 324 ofiar śmiertelnych, jednak wyjaśniono, że liczba ta odnosi się do osób, które zginęły w tym stanie od początku tegorocznego sezonu monsunowego, czyli od końca maja.

W sumie ewakuowano już ponad 220 tys. ludzi. Wciąż trwa akcja ratunkowa w tym stanie i bierze w niej udział 1,3 tys. pracowników służb. Pomaga także m.in. armia i straż przybrzeżna. We wszystkich dystryktach stanu Kerala obowiązuje czerwony alert. Rząd apeluje do mieszkańców, by nie ignorowali nakazów ewakuacji. Kerala zmaga się z najgorszą od stu lat powodzią - napisał na Twitterze szef regionalnego rządu Pinarayi Vijayan.

W sobotę do Kerali przyjechał premier Indii Narendra Modi. Szef regionalnego rządu Pinarayi Vijayan poinformował premiera, że stan poniósł straty o wartości 195 120 mln rupii, czyli ok. 2,8 mld dolarów. Według władz lokalnych, w trakcie swojej wizyty premier Indii zapowiedział przekazanie na pomoc Kerali 71 mln dolarów.

Każdego roku w powodziach spowodowanych deszczami monsunowymi w Indiach ginie kilkaset osób. Pora monsunowa trwa tam od czerwca do września. W tym roku tylko w siedmiu stanach zginęło już w sumie ponad 1000 osób. 

(ak)