Ostatnie wybory samorządowe we Francji oraz referendum we Włoszech przyniosły niespodziewane rozstrzygnięcia. Prawica, mimo głośnych sojuszy i wsparcia ze strony Donalda Trumpa, poniosła dotkliwe porażki, a wyborcy przesunęli się wyraźnie na lewą stronę sceny politycznej - ocenia katalońska "La Vanguardia". "Obecnie przyjaźń z amerykańskim prezydentem przynosi więcej szkody niż pożytku" - pisze dziennik.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W miniony weekend we Francji i Włoszech odbyły się kluczowe głosowania, które miały zdefiniować polityczny krajobraz na najbliższe lata. Wyniki okazały się zaskakujące - prawica, jeszcze niedawno typowana na faworyta, musiała uznać wyższość lewicy. "Bycie przyjacielem prezydenta USA Donalda Trumpa nie pomogło prawicy we Francji i Włoszech" - ocenia "La Vanguardia".
We Francji odbyły się wybory samorządowe, które przyniosły spektakularny sukces socjalistom. To właśnie oni triumfowali w największych francuskich miastach, takich jak Paryż, Lyon czy Marsylia. Tym samym powstrzymali aspiracje prawicy, która w niektórych regionach startowała jako wyraźna faworytka.
Francuska prasa podkreśla jednak, że skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa - partia ta utrzymała swoje wpływy na południowym wschodzie i północnym wschodzie kraju.
"Wyniki tych głosowań pokazują, że wyborcy przesunęli się bardziej na lewo, niż początkowo oczekiwano" - komentuje katalońska gazeta. To sygnał, że francuskie społeczeństwo szuka alternatywy dla dotychczasowych rozwiązań i nie jest już tak podatne na hasła prawicowych liderów, nawet tych wspieranych przez amerykańskiego prezydenta.
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że premierka Giorgia Meloni ma wszystko pod kontrolą. Sondaże były dla niej łaskawe, a poparcie społeczne wydawało się niezachwiane. Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna.
W dwudniowym referendum Włosi zdecydowanie odrzucili zaproponowaną przez Meloni reformę sądownictwa.
Najważniejsze zmiany miały dotyczyć rozdzielenia karier sędziów i prokuratorów oraz utworzenia dwóch osobnych rad sądowniczych, a także powołania sądu dyscyplinarnego dla sędziów.
"Meloni poniosła pierwszą porażkę po trzech i pół roku sprawowania urzędu, podczas których do tej pory wszystko układało się dla niej pomyślnie" - zauważa "La Vanguardia" i dodaje: "Meloni igrała z ogniem i się poparzyła".
Jeszcze niedawno sojusz z Donaldem Trumpem był dla wielu europejskich polityków powodem do dumy i gwarancją medialnego rozgłosu. Jak jednak zauważa "La Vanguardia", "obecnie przyjaźń z amerykańskim prezydentem przynosi więcej szkody niż pożytku". Włoska premierka od lat nie kryje swojego poparcia dla Trumpa, jednak - jak sugeruje katalońska gazeta - to właśnie ten sojusz mógł przyczynić się do zmiany nastrojów społecznych.


