Co najmniej sześć osób zginęło, 30 zostało ciężko rannych, a inne odniosły lżejsze obrażenia w czwartkowym wybuchu w zakładach chemicznych w prowincji Jiangsu na wschodzie Chin – przekazały lokalne władze i państwowe media. Trwa akcja ratunkowa.



Eksplozja miała miejsce o godz. 14.45 czasu miejscowego (godz. 7.45 w Polsce) w fabryce chemikaliów na terenie parku przemysłowego podlegającego administracyjnie pod miasto Yancheng, ok. 250 km na północ od Szanghaju.

Państwowe media podały, że wśród rannych są dzieci z przedszkola położonego w pobliżu parku przemysłowego. Wybuch uszkodził zaparkowane w okolicy samochody i wybił szyby w budynkach znajdujących się nawet kilka kilometrów od fabryki.

Na miejscu trwa akcja ratunkowa, w którą zaangażowano co najmniej 176 wozów strażackich i 928 strażaków - podała chińska agencja prasowa Xinhua. Wcześniej państwowa telewizja CCTV przekazała, że z miejsca katastrofy uratowano 31 osób.

Na amatorskim nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych widać pożar w jednej z zakładowych instalacji, która następnie wybucha, tworząc kilkudziesięciometrową kulę ognia. Na ujęciu z wysokości, wyemitowanym przez CCTV, widoczny jest park przemysłowy, w którym szaleje kilka pożarów, jak również wydobywające się z nich kłęby czarnego dymu.

Władze poinformowały, że prowadzą dochodzenie w celu zbadania przyczyn wypadku. Na miejscu prowadzona jest również inspekcja ekologiczna.

Chińskie media ustaliły, że na terenie zakładu wybuchł benzen. Według portalu Pengpai Xinwen firma, do której należy fabryka, była w przeszłości przez władze karana za łamanie przepisów ekologicznych i ostrzegana w związku z potencjalnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa.

Opracowanie: