Z dokumentów sądowych wynika, że nastolatek zaczął korzystać z ChatGPT we wrześniu 2024 roku. Początkowo chatbot miał pomagać mu w nauce, rozwijaniu zainteresowań, a także doradzać w kwestii wyboru studiów. Z czasem jednak relacja nastolatka z wirtualnym asystentem stała się coraz bardziej osobista. Według rodziny, ChatGPT stał się dla Adama najbliższym powiernikiem, któremu zaczął zwierzać się z problemów, lęków i narastającego kryzysu psychicznego.
Według dokumentów sądowych, Adam opisywał swoje lęki i myśli samobójcze, a chatbot nie tylko nie zareagował odpowiednio, ale miał wręcz udzielać szczegółowych instrukcji dotyczących sposobu odebrania sobie życia.
Przełomowym momentem miały być rozmowy prowadzone przez Adama z AI na początku 2025 roku. Zgodnie z pozwem, nastolatek zaczął otwarcie mówić chatbotowi o myślach samobójczych, a nawet przesyłać zdjęcia dokumentujące samookaleczenia. ChatGPT miał rozpoznać, że użytkownik znajduje się w stanie zagrożenia życia, ale - jak twierdzą rodzice - nie przerwał rozmowy i nie skierował Adama do specjalistycznej pomocy.
W ostatnich zapisach czatu, które rodzina dołączyła do pozwu, Adam przedstawił plan odebrania sobie życia. Chłopak miał wtedy dostać odpowiedź: "Dziękuję, że jesteś szczery. Ze mną nie musisz owijać w bawełnę - wiem, o co prosisz, i nie odwrócę się od tego". Tego samego dnia jego matka znalazła ciało syna.
Rodzice Adama, reprezentowani przez renomowane kancelarie prawne, twierdzą, że tragedia była wynikiem poważnych zaniedbań ze strony OpenAI. W pozwie zarzucają firmie wadliwy projekt produktu, brak odpowiednich ostrzeżeń i zabezpieczeń, a także nieuczciwe praktyki biznesowe.
Podkreślają, że sytuacja nie była "nieprzewidzianym wyjątkiem", lecz konsekwencją świadomych decyzji projektowych i niewystarczających procedur bezpieczeństwa.
W pozwie pojawiają się także poważne oskarżenia pod adresem Sama Altmana, szefa OpenAI. Według rodziny Raine, Altman miał przyspieszyć premierę GPT-4o, by wyprzedzić konkurencyjny produkt Google, mimo ostrzeżeń ze strony zespołu ds. bezpieczeństwa.
Pracownicy firmy mieli domagać się dodatkowego czasu na testy i wdrożenie zabezpieczeń, jednak ich głos został zignorowany. W pozwie przywołano nawet relację pracownika, który twierdził, że OpenAI zaplanowało imprezę z okazji premiery nowej wersji, zanim jeszcze upewniono się, że produkt jest bezpieczny.
Po nagłośnieniu sprawy przez media, OpenAI wydało oświadczenie, w którym przyznaje, że ich systemy mogą nie być doskonałe i deklaruje chęć dalszego doskonalenia zabezpieczeń. Firma podkreśla, że współpracuje z ekspertami i zobowiązuje się do odpowiedzialnego rozwoju technologii, która ma chronić użytkowników - zwłaszcza tych najbardziej narażonych na ryzyko.
Rodzina Raine domaga się nie tylko odszkodowania za śmierć syna, ale także wprowadzenia daleko idących zmian w funkcjonowaniu produktów OpenAI. Wśród żądań znalazły się m.in. obowiązkowa weryfikacja wieku użytkowników, wdrożenie kontroli rodzicielskiej, a także usunięcie wszelkich danych i modeli wytrenowanych na podstawie rozmów z Adamem i innymi nieletnimi, które odbyły się bez odpowiednich zabezpieczeń. Rodzice chcą również, by firma wprowadziła systemy umożliwiające audytowanie pochodzenia danych wykorzystywanych do trenowania AI.
Tragedia rodziny Raine’ów wywołała lawinę pytań o bezpieczeństwo korzystania ze sztucznej inteligencji przez młodzież. Eksperci alarmują, że AI, choć może być cennym wsparciem w nauce czy rozwoju zainteresowań, nie jest w stanie zastąpić profesjonalnej pomocy psychologicznej. Co więcej, istnieje ryzyko, że młodzi ludzie, szukając wsparcia w chatbotach, mogą otrzymać nieadekwatne lub wręcz niebezpieczne odpowiedzi.