Bruce Springsteen znów zabiera głos w sprawach, które poruszają Amerykę. Legendarny muzyk opublikował w środę utwór „Streets of Minneapolis”, będący jego odpowiedzią na tragiczną operację służb imigracyjnych w tym mieście. 76-letni artysta nie przebiera w słowach i ostro krytykuje działania władz.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
"Napisałem tę piosenkę w sobotę, nagrałem ją wczoraj i wypuszczam ją dla was dzisiaj w odpowiedzi na państwowy terror, który dotknął miasta Minneapolis" - ogłosił Springsteen w mediach społecznościowych. Jego utwór to wyraz solidarności z mieszkańcami miasta oraz imigrantami, którzy - jak podkreśla muzyk - stali się ofiarami brutalnych działań służb.
Inspiracją do powstania piosenki była śmierć 37-letniego pielęgniarza Aleksa Prettiego, który zginął z rąk agentów federalnych. Wcześniej w tym miesiącu w podobnych okolicznościach zginęła Amerykanka Renee Good. Springsteen dedykuje swój utwór właśnie im: "Jest zadedykowana mieszkańcom Minneapolis, naszym niewinnym sąsiadom imigrantom ku pamięci Aleksa Prettiego i Renee Good".
W tekście "Streets of Minneapolis" nie brakuje mocnych słów. Springsteen śpiewa o "prywatnej armii króla Trumpa" i "paskudnych kłamstwach Millera i Noem". To bezpośrednie odniesienie do Stephena Millera, doradcy prezydenta Donalda Trumpa, oraz gubernator Kristi Noem, którzy publicznie oskarżali Prettiego o "krajowy terroryzm".
Biały Dom nie pozostał dłużny. Rzeczniczka Abigail Jackson w rozmowie z "Washington Post" podkreśliła, że "administracja Trumpa koncentruje się na tym, by zachęcić demokratów na szczeblu stanowym i lokalnym do współpracy z federalnymi organami ścigania w celu usuwania niebezpiecznych, nielegalnych imigrantów ze swoich społeczności, a nie na przypadkowych piosenkach z nieistotnymi opiniami i nieprawdziwymi informacjami".



