Furorę robią awiatorki - okulary, w których Emmanuel Macron zaczął się pojawiać na międzynarodowych spotkaniach. Strony internetowe producenta zablokowała zbyt duża liczba ciekawskich i potencjalnych klientów z różnych krajów.

  • Więcej ciekawych informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Francuskie media wychwalają Emmanuela Macrona za to, że - w celu ukrycia przekrwionego oka - nie wybrał okularów przeciwsłonecznych jednej ze znanych zagranicznych marek, tylko ciemnoniebieskie awiatorki rodzimej produkcji. Wytwarza je firma Henry Jullien France, która uważana jest powszechnie za francuską firmę, choć jej właścicielami są Włosi.

Awiatorki o nazwie "Pacific S01", które kosztują aż 659 euro, czyli w przeliczeniu prawie 2800 złotych, stały się dzięki lokatorowi Pałacu Elizejskiego sławne na całym świecie. Według paryskich mediów zaczęli je kupować przeciwnicy Donalda Trumpa, bo zaczęły być one postrzegane przez tych ostatnich jako symbol sprzeciwu wobec kontrowersyjnych działań obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Strony internetowe producenta zablokowane

Przypomnijmy, że Emmanuel Macron m.in. ostro krytykował chęć przejęcia za wszelką cenę Grenlandii przez USA, odmówił udziału w stworzonej przez Trumpa międzynarodowej Radzie Pokoju i dosyć ostentacyjnie opuścił Światowe Forum Ekonomiczne w Davos przed przybyciem amerykańskiego przywódcy.

Część paryskich obserwatorów twierdzi, że lokator Pałacu Elizejskiego wygląda w tych okularach trochę jak Tom Cruise w filmach "Top Gun" i sugeruje, że żarty Donalda Trumpa na temat awiatorek Macrona mogą paradoksalnie przynieść temu ostatniemu korzyści polityczne w samej Francji, gdzie obecny prezydent USA ma bardzo złą prasę.

Luca Marcuzzo, dyrektor produkcji w firmie Henry Jullien France, powiedział na antenie znanej informacyjnej stacji telewizyjnej BFM TV, że strony internetowe sklepu internetowego tej marki przestały przez pewien czas działać z powodu zbyt dużej liczby internautów, którzy nagle zaczęli je odwiedzać.

Macron przywołuje "Eye of the Tiger"

Prezydent Francji, jak informował wcześniej Pałac Elizejski, ma przekrwione i opuchnięte oko. To efekt pękniętego naczynia krwionośnego. Tego typu uraz zwykle nie powoduje bólu ani zaburzeń widzenia i ustępuje w ciągu kilku lub kilkunastu dni.

Sam Macron, jak przypomina "The Independent", poruszył tę kwestię kilka dni wcześniej, w czasie wizyty w bazie wojskowej w Istres, na południu Francji. Prezydent podczas inspekcji wojsk na świeżym powietrzu zwrócił się do żołnierzy z prośbą o "wybaczenie nieestetycznego wyglądu oka". To oczywiście coś zupełnie nieszkodliwego - zaznaczył polityk.

Wystarczy zobaczyć w tym niezamierzone nawiązanie do "Eye of the Tiger" [z ang. "Oko tygrysa" - przyp. red.]. Dla tych, którzy wyłapią tę aluzję, to znak determinacji - zażartował Macron, nawiązując do przeboju amerykańskiej grupy rockowej Survivor znanego z filmu "Rocky III" z 1982 roku, w którym główną rolę grał Sylvester Stallone.

W przemówieniu wygłoszonym w czasie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos Emmanuel Macron strzegł przed odchodzeniem od zasad prawa międzynarodowego i wzrostem "ambicji imperialnych". Podkreślił, że odpowiedzią Europy powinno być wzmocnienie suwerenności, współpracy i skutecznego multilateralizmu. Zaapelował, by przeciwstawić się trendowi do wyznaczania kierunków przez "prawo silniejszego".

Opracowanie: