Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) szykuje się do bezprecedensowej interwencji na światowych rynkach ropy naftowej. W odpowiedzi na gwałtowny wzrost cen surowca, wywołany wojną USA i Izraela z Iranem, agencja planuje uwolnienie rekordowej ilości rezerw - donosi "Wall Street Journal". Decyzja ma zapaść już dzisiaj.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Według informacji amerykańskiego dziennika planowany wolumen ropy, który miałby zostać skierowany na rynek, przekroczy 182 miliony baryłek. To więcej niż łączna ilość, jaką kraje członkowskie MAE wypuściły w dwóch transzach w 2022 roku, tuż po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wówczas decyzja ta miała na celu ustabilizowanie rynków po jednym z największych kryzysów energetycznych ostatnich lat. Teraz stawka jest równie wysoka.
Agencja zwołała w tej sprawie nadzwyczajne spotkanie, a ostateczna decyzja spodziewana jest w środę - ujawnia "WSJ". Plan zostanie przyjęty, o ile żaden z krajów członkowskich nie zgłosi formalnego sprzeciwu.
Wszystko to dzieje się w cieniu eskalującego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wojna USA i Izraela z Iranem wywołała prawdziwą burzę na rynkach energetycznych. W poniedziałek ceny ropy osiągnęły poziomy nienotowane od czerwca 2022 roku, co natychmiast odbiło się na kosztach transportu i produkcji na całym świecie.
We wtorek jednak sytuacja uległa zmianie. Po tym, jak prezydent USA Donald Trump ocenił, że konflikt na Bliskim Wschodzie może wkrótce się zakończyć, ceny ropy zaczęły gwałtownie spadać.
Jak zauważa agencja Reutera, rynki zareagowały błyskawicznie na doniesienia "WSJ" o możliwym uwolnieniu rezerw. Notowania ropy natychmiast poszły w dół.
Eksperci jednak studzą emocje. Nadal spodziewamy się, że cena ropy naftowej pozostanie bardzo zmienna, napędzana nagłówkami prasowymi, utrzymując się w szerokim przedziale między 75 a 105 USD w nadchodzących sesjach - ocenił cytowany przez agencję Tony Sycamore, analityk rynku z IG w Sydney.


