Wbrew woli rządu większość Zgromadzenia Narodowego, niższej izby francuskiego parlamentu, przegłosowała w czwartek projekt ustawy, przedłużający z 12 do 14 tygodni możliwość legalnego przerywania ciąży. Media przewidują, że projekt przepadnie w Senacie.

Minister zdrowia Olivier Veran bezskutecznie wzywał deputowanych, by zaczekali na opinię krajowego komitetu etyki CCNE, która spodziewana jest w połowie listopada.

Deputowana prezydenckiego ruchu LREM Cecile Muschotti wyraziła żal z powodu zwrócenia się przez rząd do CCNE i uznała to za - jak to ujęła - "wzięcie w nawias całej debaty".

Projekt ustawy przedłożyła Albane Gaillot, deputowana dysydenckiej grupy Ekologia Demokracja Solidarność (EDS), złożonej głównie z najbardziej lewicowych dawnych członków LREM.

Dla prawicowej opozycji ten projekt jest "skandalem", tym większym, że trwa debata nad ustawą o bioetyce - zauważają komentatorzy.

Rząd i niektórzy lekarze są przeciwni

Media zwracają uwagę, że w przeciwieństwie do większości Zgromadzenia Narodowego, rząd nie jest zwolennikiem tej ustawy i przewidują, że projekt zostanie odrzucony przez Senat.

Autorka projektu, opartego o raport parlamentarnej delegacji ds. praw kobiet, określiła tekst jako "zrównoważony, międzypartyjny i odpowiadający na postulaty kobiet".

W wywiadzie dla dziennika "Le Monde" przewodniczący Krajowego Komitetu Ginekologów i Położników Francji prof. Israel Nisand tłumaczył, dlaczego przeciwny jest przedłużeniu terminu przerywania ciąży. Aborcja po 14 tygodniach ciąży to nie jest błaha sprawa - zaznaczył. Zdaniem prof. Nisanda przekroczenia terminu wynikają przede wszystkim z opóźnień w przyjmowaniu kobiet przez szpitale. Kobiety nie domagają się opóźnienia aborcji, ale tego, by zaopiekowano się nimi natychmiast, nie przedłużając oczekiwania - wskazuje ginekolog.

Paryski położnik Gilles Grange przewiduje w wywiadzie dla katolickiego dziennika "La Croix", że przedłużenie terminu przerywania ciąży popchnie "wielu lekarzy", nawet "tych najbardziej zaangażowanych w dostęp do przerywania ciąży" do odmowy przeprowadzania tak spóźnionych zabiegów. Dr Grange zwraca również uwagę na ryzyko, jakie aborcja w 14 tygodniu ciąży, stanowi dla szyjki macicy.

Dominique Quinio, członkini CCNE i b. dyrektor "La Croix" "ucieczką do przodu" nazwała "niekończące się" przedłużanie terminu aborcji, spowodowane "nieumiejętnością stworzenia prawdziwej edukacji uczuciowej i seksualnej".

Komentatorka dziennika "Le Figaro" Laurence De Charette obawia się, że wraz z przedłużeniem terminu aborcji dojdzie do zlikwidowania klauzuli sumienia, pozwalającej lekarzom na odmawianie takiej interwencji. Publicystka widzi w uchwalonym tekście "zgubną logikę", według której "człowieczeństwo zredukowane jest do pakietu praw, tak absolutnych, że mogą się sobie przeciwstawiać: prawo do dziecka za wszelką cenę i prawo do przerwania ciąży w każdym momencie, nawet pod sam jej koniec, jak domagają się niektórzy obrońcy ustawy". W tej logice dziecko "staje się przedmiotem pochodzącym wyłącznie z pragnienia dorosłych, a ciało - miejscem produkcji, w razie potrzeby możliwym do delokalizcji" - pisze De Charette.

W 2019 roku przeprowadzono we Francji ponad 232 tys. aborcji. Jest to liczba najwyższa od 30 lat - informują media, powołując się na oficjalne dane.