Negocjacje z Komisją Europejską w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy będą "skrajnie trudne" - usłyszał od rozmówcy z rządu dziennikarz RMF FM Igor Skrzypek. Polska będzie musiała walczyć o europejskie pieniądze, bo wzmocnienie uprawnień PIP to jeden z kamieni milowych. We wtorek premier Donald Tusk oświadczył, że prace nad reformą PIP nie będą kontynuowane.

Inspektorzy mieli otrzymać uprawnienia m.in. do zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę. Premier Donald Tusk dał jednak ustawie czerwone światło. Jak wyjaśnił, przesadna władza dla urzędników, wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy dla wielu ludzi. Ta decyzja może oznaczać blokadę unijnych środków, nawet jeśli pojawi się nowa propozycja reformy. Wzmocnienie PIP jest jednym z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy.

Jaki jest plan na walkę o te środki?

Aby otrzymać pieniądze, konieczna będzie rewizja Krajowego Planu Odbudowy. Dojdzie do niej prawdopodobnie już w marcu lub kwietniu. Rozmówca Igora Skrzypka podkreślił, że będzie niezwykle trudnym zadaniem wytłumaczyć Komisji Europejskiej dlaczego po raz kolejny chcemy zmienić ten sam kamień milowy.

Już raz uległ on rewizji. Poprzedni - zakładał oskładkowanie umów cywilnoprawnych. Rząd Donalda Tuska poprosił o zmianę - w zamian proponując reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Negocjacje w tej sprawie trwały kilka miesięcy. Teraz, po kolejnej wolcie w tej sprawie wiarygodność Polski w oczach Komisji Europejskiej będzie zdecydowanie mniejsza - zauważa rozmówca RMF FM.  

Lewica chce dalej walczyć z "patologią umów śmieciowych"

Mimo braku zgody premiera na reformę PIP, ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk planuje rozmawiać z koalicjantami na temat skutecznego narzędzia do walki z "patologią umów śmieciowych".

Rozmawiamy o kształcie skutecznego narzędzia do przeciwdziałania patologii, która trawi polski rynek pracy, czyli patologii umów śmieciowych. Co do tego nie ma żadnych dyskusji, żadnego sporu - powiedziała ministra pracy w rozmowie z dziennikarzami.

Podkreśliła, że to ważna sprawa dla milionów pracowników m.in. kobiet w ciąży, które pracując na tzw. umowie śmieciowej, mogą być pozbawione pracy z dnia na dzień.

To problem, z którym Lewica chce walczyć, to problem, z którym Lewica walczyć będzie, ale za pomocą jakiego konkretnie narzędzia, jaki kształt to narzędzie będzie miało, to oczywiście będziemy ustalać z koalicjantami. Jeżeli jest takie oczekiwanie, żeby coś doprecyzować, coś zmienić, to ta rozmowa będzie prowadzona - zadeklarowała szefowa MRPiPS.

Co jeszcze znalazło się w przepisach?

W projekcie reformy PIP zagwarantowana jest ścieżka odwoławcza dla stron, które nie zgodzą się z decyzją Inspektora Pracy. Od decyzji okręgowego inspektora będzie przysługiwało odwołanie do Głównego Inspektora Pracy. Na końcu drogi odwoławczej jest sąd pracy.

Projekt ustawy o reformie PIP przewidywał także: wymianę informacji i danych między ZUS, PIP i KAS na potrzeby kontroli i analizy ryzyka; usprawnienie kontroli PIP poprzez wprowadzenie kontroli zdalnych i wykorzystanie urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie czynności kontrolnych na odległość, wprowadzenie postaci elektronicznej dokumentacji sporządzanej podczas kontroli, w szczególności protokołów kontroli. Regulacja wprowadzała ponadto m.in. rozwiązania w zakresie wysokości kar grzywny za wykroczenia przeciwko prawom pracownika, mające na celu zapewnienie skuteczniejszej ochrony pracowników i mające pełnić funkcję odstraszającą dla pracodawców nieprzestrzegających przepisów prawa pracy.

Reforma PIP w takim kształcie, szczególnie możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, wzbudziła dyskusje. Przeciw tej zmianie byli przedsiębiorcy, broniły jej związki zawodowe.

Negatywnie proponowane rozwiązanie oceniło m.in. Rządowe Centrum Legislacji. W uwagach do projektu napisano, że regulacja narusza konstytucyjne zasady swobody prowadzenia działalności gospodarczej, wolności wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy.

W odpowiedzi resort pracy podkreślił, że projekt nie wprowadza arbitralnego naruszania swobody prowadzenia działalności gospodarczej, lecz precyzuje procedurę wykrywania i korygowania nadużyć w zakresie stosowania umów cywilnoprawnych w miejsce stosunku pracy. Według ministerstwa za wprowadzeniem nowego uprawnienia dla inspektorów przemawia m.in. skala zjawiska zawierania umów cywilnoprawnych zamiast umowy o pracę, czemu bezwzględnie należy przeciwdziałać.