Jest akt oskarżenia dla 27-latka z Kamiennej Góry, który w sierpniu siekierą śmiertelnie ranił 10-latkę. Sprawą zajmie się sąd w Jeleniej Górze. Samuel N. przyznał się do winy. Tłumaczył, że atak spowodowany był narastającą w nim frustracją związaną z problemami ze znalezieniem pracy. Wcześniej mężczyzna chciał zaatakować pracowników powiatowego urzędu pracy.

Samuel N. przyznał się do winy /Aleksander Koźmiński /PAP

Samuel N. w lipcu został bezrobotnym. Stracił prawo do zasiłku. 18 sierpnia otrzymał w tej sprawie informację. Dzień później do torby schował siekierę i poszedł do Powiatowego Urzędu Pracy przy ulicy Sienkiewicza w Kamiennej Górze. Tam po kłótni z urzędnikami został wyproszony. Z urzędu pracy 27-latek poszedł do rynku. Mijając księgarnię, wyjął siekierę z torby i uderzył nią w tył głowy 10-latkę. Zostawił siekierę i uciekł. Kilka minut później napastnika zatrzymali świadkowie.
 
Dziewczynka w ciężkim stanie helikopterem została przewieziona do szpitala w Wałbrzychu. Tam zmarła. Przyczyną śmierci Kamili Cz. były obrażenia po uderzeniu siekierą.

Samuel N. przyznał się do winy. Tłumaczył, że to efekt narastającej w nim frustracji związanej z problemami ze znalezieniem pracy. Gdy odebrano mu zasiłek, chciał się zemścić na urzędnikach, którzy jego zdaniem nie chcieli mu pomóc. W budynku urzędu pracy było zbyt wiele osób, dlatego mężczyzna zrezygnował z ataku na urzędników.

27-latek został przebadany przez biegłych psychiatrów. Ich zdaniem w chwili ataku był poczytalny. Mężczyźnie grozi dożywocie.

(mpw)