Drugie czytanie projektu budżetu w sobotę, a głosowanie 24 stycznia – to wynik kompromisu zawartego przez przedstawicieli ugrupowań sejmowych na wieczornym posiedzeniu Konwentu Seniorów.

Powrót liberum veto, czarny dzień parlamentaryzmu, zamach na demokrację - to komentarze posłów opozycji do zapowiedzi marszałka Sejmu Marka Jurka, by obrady izby wznowić dopiero 25 stycznia. czytaj więcej

Zdaniem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, ta decyzja oznacza, że kryzys został zażegnany. Choć według niego wczoraj w Sejmie doszło do złamania konstytucji: Ta rana na ciele polskiego parlamentaryzmu, jaką było złamanie konstytucji, pozostała.

Kompromis jest zawsze lepszy od wojny - ocenia Bronisław Kormorowski z PO. Wycofanie się z forsowania terminu zakończenia prac nad budżetem w takim momencie, który dawałaby możliwość prezydentowi rozwiązania parlamentu, było propozycją wojny z parlamentaryzmem i demokracją - dodaje.

Jak tłumaczył szef klubu parlamentarnego PiS Przemysław Gosiewski, porozumienie było możliwe, ponieważ opadły emocje. Dlatego też ze strony PiS-u padły takie, a nie inne propozycje, na które wszyscy chętnie przystali - dodał Gosiewski.

Donald Tusk przyczyny upatruje jednak gdzie indziej - to twarda postawa opozycji ostudziła dyktatorskie zapędy PiS. Ale być może także jakieś ustalenia między panem Lepperem, panem Giertychem i panem Kaczyńskim, bo aż huczy o tym, że ta koalicja - niezależnie od sympatycznej rozmowy pana Kaczyńskiego ze mną dzisiaj w południe - staje się faktem - dodał Tusk.

Rozwiązanie kryzysu nie było łatwe. Od rana przez cały dzień Sejm nie zdołał rozpocząć obrad. Propozycja marszałka Marka Jurka, by obrady wznowić dopiero 25 stycznia, wywołała protesty i oburzenie opozycji, która oskarżyła Jurka o próbę zerwania Sejmu i zamach stanu.