Od kilku tygodni Romowie z Prudnika na Opolszczyźnie walczą o pozostawienie szkoły podstawowej, w której uczą się ich dzieci. Zapowiadają, że jeśli radni nie zmienią swej decyzji, wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego rozpoczną okupację placówki.

Na razie Romowie zdecydowali, że w ramach protestu nie będą posyłać swoich dzieci na zajęcia. Chcą zniszczyć tę szkołę, chcą sprzedać te szkołę. Jesteśmy zadowoleni z tych dzieci, że się tu uczą tutaj. Burmistrz nam powiedział, że romskie dzieci nie muszą chodzić do szkoły, niech się nauczą wróżyć - żalą się Romowie.

Co ciekawe, przeciwko likwidacji szkoły protestują także rodzice polskich dzieci. Mówią, że trzeba było pracować 20 lat, aby zatarły się różnice między obiema grupami narodowościowymi Dzieci romskie, która się uczą z naszymi dziećmi, są traktowane na równi z naszymi dziećmi.

Romowie z Prudnika na Opolszczyźnie sprzeciwiają się zamknięciu szkoły, do której chodzą ich dzieci. Przeznaczona do likwidacji placówka jest jedną z nielicznych w okolicy, w której udało się stworzyć atmosferę przyjazną Romom. czytaj więcej

Władze Prudnika tłumaczą, że likwidacja szkoły jest konieczna., bo w związku z niżem demograficznym, za kilka lat nie będzie miał kto do niej chodzić.

Konflikt obserwuje Piotr Moc: