Senat RP nie wyraził zgody na zarządzenie przez prezydenta Karola Nawrockiego referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Za podjęciem przez Senat uchwały w tej sprawie opowiedziało się 32 senatorów, przeciw było 62, od głosu wstrzymał się 1.

  • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Na początku maja prezydent skierował do Senatu wniosek o przeprowadzenie 27 września br. referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. 

Według wniosku pytanie miało brzmieć: "Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?". 

Decyzja Senatu ws. propozycji prezydenta

We wtorek połączone senackie komisje zarekomendowały Senatowi niewyrażenie zgody na przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum. Za podjęciem przez Senat uchwały wyrażającej zgodę na zarządzenie przez prezydenta referendum ws. unijnej polityki klimatycznej opowiedziało się 32 senatorów, przeciw było 62, od głosu wstrzymał się 1.

Zgodnie z konstytucją prezydent zarządza referendum ogólnokrajowe za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Większość bezwzględna - konieczna do podjęcia uchwały w sprawie wyrażenia zgody na zarządzenie referendum - wynosiła w środowym głosowaniu 48 głosów.

Przemówienie szefa gabinetu prezydenta

Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker podczas środowego przemówienia w Senacie powiedział, że prezydent, kierując wniosek o przeprowadzenie referendum, sięga po instrument, który jest najwyższym w demokracji, "po bezpośredni głos ludu". Energia jest fundamentem życia gospodarczego i społecznego. To jest jasne, że jak będą rosnąć ceny energii, będą rosnąć koszt wszystkiego. Dlatego skutki Zielonego Ładu odczuwają wszyscy (...) i właśnie dlatego to pytanie musi być oddane obywatelom - argumentował. 

Zaznaczył - cytując analizę Banku PKO - że wdrożenie unijnego pakietu Fit for 55, którego głównym celem jest redukcja emisji gazów cieplarnianych w UE, "może kosztować Polskę ponad 527 miliardów euro do 2030 roku". To jest 35 lat funkcjonowania programu 800 plus - dodał. 

Do 2040 roku Polska może zostać zmuszona do wydania nawet 3,5 biliona złotych na realizację polityki klimatycznej. Pytanie, czy naród ma prawo, czy nie ma prawa wypowiadać się o skali tych kosztów? Ma prawo. Dlatego ten wniosek prezydenta Karola Nawrockiego do Senatu - podkreślił Szefernaker.

Podczas obrad nad wnioskiem prezydenta, które trwały ponad pięć godzin, senator sprawozdawca Stanisław Gawłowski z Koalicji Obywatelskiej, przypomniał natomiast, że połączone senackie komisje (ds. Unii Europejskiej, gospodarki narodowej i innowacyjności, infrastruktury, klimatu i środowiska oraz rolnictwa i rozwoju wsi) podczas wtorkowego posiedzenia zarekomendowały Senatowi niewyrażanie zgody na zarządzanie referendum.

Senator wyjaśnił, że "zgodnie z opinią prof. Barbary Wieliczko z Biura Współpracy Międzynarodowej, pytanie wydaje się logicznie niespójne". Skoro polityka klimatyczna już doprowadziła do wzrostu kosztów, to czy jej hipotetyczne zaprzestanie spowoduje ich obniżenie, powrót do poziomu sprzed wdrażania tej polityki, czy też przeciwnie? - pytał Gawłowski. 

Przytoczył też m.in. opinię konstytucjonalisty prof. Marka Chmaja, zgodnie z którą Senat powinien "kategorycznie odmówić wyrażenia zgody, albowiem projekt obarczony jest wadami merytorycznymi". 

Gawłowski przekazał też, że z danych, jakie pozyskał od resortu finansów, wynika, że w latach 2013-2023 do budżetu państwa z ETS wpłynęło 94 mld zł. Z kolei Najwyższa Izba Kontroli wskazuje, że 1,3 proc. z tej kwoty zostało przekazane bezpośrednio na cele związane z redukcją emisji gazów. Gawłowski dodał, że zgodnie z szacunkami Państwowej Komisji Wyborczej referendum będzie to kosztować 374 mln 900 tys. zł.

374 miliony 900 tysięcy złotych na pytanie, które w zasadzie nie spełnia norm konstytucyjnych i które odnosi się do przeszłości. Nic nie daje na przyszłość. W ogóle nie ma odpowiedzi na przyszłość, bo nie wiadomo, co z tego pytania władza publiczna, wysoki Senat, wysoki Sejm, rząd miałby zrobić. Bez względu na to, jaka będzie odpowiedź - tak czy nie - mówił senator.

Hennig-Kloska: Festiwal hipokryzji

W czasie swojego przemówienia ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oceniła wniosek referendalny jako "festiwal hipokryzji, festiwal populizmu w wykonaniu przedstawicieli pana prezydenta". Jej zdaniem idea referendum została w tej sprawie sprowadzona do "politycznej chucpy". 

Dodała, że pytanie referendalne "obraża obywateli i ich angażowanie się w demokrację". Podkreśliła, że przeprowadzenie referendum nie pomoże w budowaniu odporności kraju na kryzysy i wzrosty cen gazu i ropy.

"Władza bardziej ufa urzędnikom w Brukseli, niż własnym obywatelom"

Z kolei Piotr Masłowski (Nowa Polska - Centrum) stwierdził, że prezydentowi "nie zależy na referendum" z uwagi - jak ujął - na zmanipulowany wniosek w tej sprawie czy sformułowanie pytania z tezą. 

Zdaniem senatora Aleksandra Szweda z Prawa i Sprawiedliwości, niewyrażenie zgody na zarządzenie referendum przez Senat to "symbol lekceważenia społeczeństwa" i "dowód na to, że obecna władza bardziej ufa urzędnikom w Brukseli niż własnym obywatelom". Stwierdził, że celem referendum jest obrona "zdrowego rozsądku" i bezpieczeństwa ekonomicznego.