Agencja Reutera, powołując się na dokumenty sądowe, poinformowała, że federalni prokuratorzy w Stanach Zjednoczonych postawili Raulowi Castro – byłemu prezydentowi i wieloletniemu ministrowi obrony Kuby – zarzuty morderstwa oraz zniszczenia dwóch samolotów cywilnych.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Zarzuty wobec Raula Castro dotyczą incydentu sprzed trzydziestu lat. W lutym 1996 roku kubańskie wojsko zestrzeliło nad wodami międzynarodowymi dwa niewielkie samoloty należące do organizacji humanitarnej Brothers to the Rescue, założonej przez kubańskich emigrantów w Stanach Zjednoczonych. W wyniku ataku zginęły cztery osoby, w tym trzech obywateli USA. Według śledczych, Raul Castro - wówczas minister obrony Kuby - miał odegrać kluczową rolę w podjęciu decyzji o zestrzeleniu maszyn.
Federalni prokuratorzy od lat badali odpowiedzialność kubańskich władz za tę tragedię. Teraz Raulowi Castro postawiono zarzuty zmowy w celu zabicia obywateli USA, czterech zabójstw oraz zniszczenia dwóch samolotów cywilnych. Oskarżenie ma charakter zaoczny - nie ma bowiem żadnych sygnałów, by Hawana planowała wydać byłego przywódcę amerykańskim organom ścigania.
Raul Castro to młodszy brat Fidela Castro, przez dekady był jego najbliższym współpracownikiem i prawą ręką. W czasie rewolucji kubańskiej dowodził partyzanckimi oddziałami, a po zwycięstwie objął stanowisko ministra obrony, które piastował przez ponad pół wieku. Po śmierci Fidela w 2016 roku i własnej prezydenturze (2008-2018) Raul Castro zachował ogromny wpływ na politykę wyspy, pełniąc funkcję I sekretarza Komunistycznej Partii Kuby aż do 2021 roku.
Dziś, choć oficjalnie wycofał się z życia publicznego, wciąż uchodzi za szarą eminencję kubańskiej sceny politycznej.
Oskarżenie Raula Castro to nie tylko kwestia rozliczenia z przeszłością. To także element szeroko zakrojonej strategii administracji Donalda Trumpa, która od miesięcy prowadzi ofensywę dyplomatyczną i gospodarczą przeciwko Hawanie. Po spektakularnym obaleniu i aresztowaniu byłego prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, Stany Zjednoczone sygnalizują, że nie zamierzają tolerować reżimów, które uznają za wrogie wobec swoich interesów na półkuli zachodniej.
W środę prezydent Trump określił Kubę mianem "zbójeckiego kraju" i "siedliska wrogiego obcego wojska". W ostatnich miesiącach Waszyngton zablokował dostawy ropy naftowej na wyspę, co doprowadziło do pogłębienia kryzysu gospodarczego i humanitarnego. W ubiegłym tygodniu kubańskie władze ogłosiły, że krajowi skończyły się zapasy ropy.
Prezydent Miguel Diaz-Canel stanowczo odrzucił oskarżenia wobec Raula Castro, zarzucając Stanom Zjednoczonym manipulowanie faktami i wykorzystywanie tragicznych wydarzeń z 1996 roku do własnych celów politycznych. Kubańskie media państwowe podkreślają, że wyspa nie stanowi zagrożenia dla USA i oskarżają Waszyngton o próbę destabilizacji kraju.


