"Około 2:00 w nocy ze znajomymi zauważyliśmy dziwnie zachowującą się łódź motorową. Krążyła w kółko jakby na zablokowanym sterze i z zablokowaną manetką gazu. Bardzo szybko wezwaliśmy policję, ale aż do godz. 4:30 nie zjawił się tam żaden patrol" - relacjonuje w rozmowie z Onetem mężczyzna, który w Giżycku brał udział w corocznych 24-godzinnych regatach. Widział motorówkę, którą miał płynąć Piotr Woźniak-Starak. Poszukiwania 39-latka trwają od niedzieli.

Z redakcją Onetu skontaktował się mężczyzna, który brał udział w odbywających się w Giżycku regatach. Twierdzi, że dryfującą po jeziorze Kisajno łódź zauważył już o godzinie 2:00 w nocy.

Zwróciliśmy na nią uwagę, bo krążyła w kółko, zataczała ciasne kółka, w sposób jednostajny i równomierny - relacjonuje świadek i dodaje, że zawiadomił o tym policję.

Nie podpłynęliśmy tam sami, bo płynąc na wiosłach, zajęłoby nam to pewnie z 40 minut. Poza tym ta łódka stanowiła dla nas zagrożenie - opowiada. Według niego, w tym czasie na łódce nie było żadnych osób.

Oddaliliśmy się z tamtego miejsca, ale nadal obserwowaliśmy sytuację. Nic się nie działo, służby nie przypłynęły na miejsce. Słychać było dźwięk łódki, w końcu silnik zaczął cichnąć, aż ucichł całkiem - twierdzi mężczyzna.

Utrzymuje on, że dopiero koło godziny 4:00 rano pojawiła się ekipa WOPR, a kilkanaście minut później patrol policji.

Dziś rano poszukiwania zaginionego producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka mają być wznowione.

Wtorkowe poszukiwania koncentrowały się na wodzie. Dzień wcześniej w akcji brali udział żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy przeczesywali brzegi jeziora.

Jak informowała policja, z soboty na niedzielę nad ranem na Kisajnie odnaleziono dryfującą łódź motorową, na pokładzie której nikogo nie było. Według funkcjonariuszy, motorówka dryfowała. Silnik nie pracował, być może skończyło się paliwo.

Po wszczęciu poszukiwań osób, które płynęły motorówką natrafiono na brzegu na 27-letnią kobietę. Z jej relacji wynikało, że płynęła łodzią z 39-letnim mężczyzną i podczas skręcania obydwoje wypadli do wody. Kobieta zdołała dopłynąć sama do brzegu. Policja podawała, że odnaleziona na brzegu 27-letnia mieszkanka Łodzi była w dobrym stanie.

Opracowanie: