"Jeśli chodzi o baterie Patriot, nie mamy sygnału, żeby były opóźnienia"- powiedział w niedzielę szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz pytany przez dziennikarzy o dostawy do Polski. Zaznaczył jednak, że wojna na Bliskim Wschodzie opóźni dostawy innego amerykańskiego sprzętu do naszego kraju i podkreślił, że Warszawa rozmawia z Waszyngtonem o utrzymaniu kontyngentu w Polsce.
- Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że nie ma sygnałów o opóźnieniach w dostawach baterii Patriot do Polski.
- Wojna na Bliskim Wschodzie powoduje jednak opóźnienia w dostawach innego amerykańskiego sprzętu wojskowego do Polski i Europy.
- Polska prowadzi rozmowy z USA nie tylko o utrzymaniu, ale także o zwiększeniu amerykańskiego kontyngentu wojskowego w kraju.
- Chcesz być na bieżąco? Najważniejsze informacje znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W Krakowie podczas briefingu wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że "jeśli chodzi o baterie Patriot, nie mamy sygnału, żeby były opóźnienia".
Przypomniał, że jak mówił już wcześniej, "w stosunku do innego sprzętu - czasem elementów, które kupujemy - może dojść do opóźnień". Takie informacje otrzymujemy ze strony amerykańskiej, jesteśmy w kontakcie - przekazał. Zaznaczył, że na razie nie jest to skala, która by "powodowała jakieś drżenie w nas".
Ale, oczywiście, niestety - wojna na Bliskim Wschodzie opóźnia dostawy również do Polski, opóźnia dostawy sprzętu do Europy, opóźnia do naszych sojuszników. Nie jest to dobra informacja dla nikogo w tej części świata - powiedział.
Szef MON odniósł się też do zapowiedzi wycofania z Niemiec ok. 5 tys. żołnierzy USA. Zaznaczył, że wojska amerykańskie w Europie są potrzebne. Dla nas bardzo ważne jest, żeby wojska pozostawały w Europie, pozostawały w Polsce - powiedział. I niezależnie od tego, co się dzieje w Niemczech, my prowadzimy rozmowy nie tylko nad utrzymaniem kontyngentu w Polsce, ale nad jego zwiększeniem - dodał. Podkreślił, że "polska strategia jest niezmienna".
Kosiniak-Kamysz zwrócił też uwagę, że dzisiaj "jesteśmy największą pod względem liczebności armią w Unii Europejskiej" i "trzecią co do wielkości w NATO, po Stanach Zjednoczonych i Turcji".
Mamy swoją siłę. Potrzebujemy sojuszników, ale oni się z nami tylko będą liczyć, jak my będziemy silni. Ze słabym nikt się nie będzie liczył - ocenił.
Szef Pentagonu Pete Hegseth zdecydował o wycofaniu z Niemiec ok. 5 tys. żołnierzy USA. Minister obrony Niemiec Boris Pistorius zauważył, że obecność wojskowa USA leży w interesie Europy, jak i Stanów Zjednoczonych. Informacja o wycofaniu żołnierzy z Niemiec wywołała też falę komentarzy za oceanem.
O decyzji szefa Pentagonu poinformował w piątek rzecznik resortu Sean Parnell. Jak dodał, operacja wycofywania zostanie zakończona w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy.
Rzeczniczka NATO Allison Hart poinformowała w sobotę, że Sojusz współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi w celu zrozumienia szczegółów decyzji administracji w Waszyngtonie o planowanym wycofaniu części wojsk amerykańskich z Niemiec.


