"Czuję się onieśmielony. Nie czuję się bohaterem" - powiedział Andrzej Poczobut, po odebraniu od prezydenta Orderu Orła Białego. Potem, w krótkiej wypowiedzi dla mediów, równie skromnie i pokornie wyznał: "Nie czułem się osamotniony. Wiedziałem, że tam - w Polsce, w świecie, na Białorusi - są ludzie, są Polacy, którzy są razem ze mną. Myślałem o tym, że żołnierze Armii Krajowej (...) przechodzili rzeczy znacznie gorsze". Dziennikarz przez pięć lat był więziony w jednej z najcięższych kolonii karnych na Białorusi.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Andrzej Poczobut pięć lat spędził w białoruskim więzieniu, a pięć dni temu, 28 kwietnia, odzyskał wolność w ramach wymiany "pięciu za pięciu"

Dzisiaj w Zamku Królewskim w Warszawie odebrał z rąk prezydenta Karola Nawrockiego najwyższe i najstarsze odznaczenie państwowe Rzeczypospolitej Polskiej - Order Orła Białego. Choć tortur w białoruskiej kolonii karnej o zaostrzonym rygorze doznawał przez 1860 dni, jego słowa po odebraniu odznaczenia były arcyskromne i dowiodły, że jego nieodłączną częścią - oprócz niezłomności i patriozmu - jest niezwykła pokora. 

Odbierając tak wysokie odznaczenie, czuję się onieśmielony. Nie czuję się bohaterem (...). Ja jestem zwykłym człowiekiem, który - żyjąc w nieprzyzwoitych czasach - próbuje zachować się przyzwoicie. Tylko tyle i aż tyle - powiedział Andrzej Poczobut.

Nie zważając na to, że byłem poddawany szczególnej izolacji, jakieś tam informacje do mnie docierały i nigdy nie czułem się osamotniony. Ja wiedziałem, że tam - w Polsce, w świecie, na Białorusi - są ludzie, są Polacy, którzy są razem ze mną. Myślałem o tym, że żołnierze Armii Krajowej, o których pisałem i których miałem zaszczyt poznać, przechodzili rzeczy znacznie gorsze, bardziej trudne - mówił.

Myślę ciepło o wszystkich żołnierzach, ale oczywistym jest, że jak każdy, ja myślę ten, kto, kto działał na naszym terenie, czyli te nazwiska, które, które zostały wymienione przeze mnie w wystąpieniu, oni wszyscy przechodzili przez Grodzieńszczyznę. Kochani, przyszedłem tu ze szpitala. Wracam na badania - dodał, zwracając się do dziennikarzy.

Zdjęcia, szczególnie to pierwsze - po przekroczeniu przejścia granicznego Białowieża-Piererow w ramach operacji wymiany więźniów - ukazują, jak białoruski reżim wyniszczył 53-letniego dzisiaj dziennikarza, działacza Związku Polaków na Białorusi.

Te zdjęcia dzieli tylko 14 lat