Na miejscu jest 100 strażaków wspomaganych przez pięć samolotów gaśniczych.
Nie padało chwilę, więc ogień się roznosi. Wiatr jest mocno nieprzewidywalny, w tej chwili zmienił kierunek - z powrotem do wypalonej części, to ułatwi troszkę prace, działają tam strażacy - powiedział nam Marcin Betleja - rzecznik podkarpackiej straży pożarnej.
Na miejscu na szczęście nie ma zagrożenia dla ludzi i budynków. Do najbliższych zabudowań są cztery kilometry - mówił wcześniej młodszy brygadier Marcin Betleja, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.
Samo gaszenie może potrwać do rana.
(md)