Oszustwa metodą "na wnuczka" i "na policjanta" nadal popularne wśród grup przestępczych. Mimo kampanii policyjnych. Większość z nich działa z zagranicy, głównie z Wielkiej Brytanii. Tylko w ciągu pięciu miesięcy 2016 r. w Warszawie wyłudzono w ten sposób ponad 7,6 mln zł.

Oszustwa metodą "na wnuczka" i "na policjanta" nadal popularne wśród grup przestępczych. Mimo kampanii policyjnych. Większość z nich działa z zagranicy, głównie z Wielkiej Brytanii. Tylko w ciągu pięciu miesięcy 2016 r. w Warszawie wyłudzono w ten sposób ponad 7,6 mln zł.
zdj. ilustracyjne /foto. policja.gov.pl /

Oszuści korzystają z dwóch metod. W pierwszej, do starszej osoby dzwoni ktoś podający się za jej krewnego, np. wnuczka albo kuzyna z informacją o swoim wypadku czy chorobie. Mówi, że potrzebuje pilnie pieniędzy. Potem albo wysyła po nie znajomego albo umawia go z rzekomą babcią czy dziadkiem w konkretnym miejscu, by odebrał pieniądze.

W drugim scenariuszu pojawia się "policjant", zazwyczaj funkcjonariusz CBŚP. Oszust podaje dane, stopień służbowy i mówi, że prowadzi śledztwo w związku z wyłudzeniami pieniędzy z banku przez grupę przestępczą. Prosi o pomoc w ujęciu sprawcy i przekazanie środków na cele śledztwa.   

Sposób działania przestępców nie zmienia się od lat. Zmieniają się scenariusze - obecnie ponad 80 proc. przypadków to oszustwa "na policjanta", zazwyczaj CBŚP. Pozostałe to nadal oszustwa "na krewnego" - mówi nadkom. Sebastian Strzeżek z Komendy Stołecznej Policji.

Ofiarami oszustów niezmiennie padają osoby starsze. Z policyjnych danych wynika, że 45-48 proc. poszkodowanych to osoby pomiędzy 70. a 79. rokiem życia, prawie 40 proc. ma ponad 80 lat. Najmłodsza oszukana osoba, której sprawą zajmowaliśmy się miała 46 lat, najstarsza 99 - poinformował Strzeżek.

Oszuści wyszukują ofiary w starych książkach telefonicznych. Daje to większą szansę na kontakt z osobą starszą. Użytkownicy telefonów stacjonarnych zazwyczaj mają je od wielu lat. Przestępcy zwracają uwagę także na imię. Wybierają są te osoby, których imiona popularne były przed laty i mogą wskazywać na starszy wiek.

Jak zauważa nadkom. Sebastian Strzeżek, zmienia się miejsce działania grup. Przestępcy zaczęli dzwonić z Polski do mieszkańców Niemiec, z kolei z Niemiec oszukiwać Polaków. Ponieważ nawiązaliśmy ścisłą współpracę z policją niemiecką, gangi przeniosły się do innych państw - Hiszpanii, Francji, a teraz 90 proc. z nich działa z Wielkiej Brytanii - wyjaśnia.

Aby zatrzymać proceder, policja prowadziła m.in. szkolenia pracowników banków. Przyniosły one efekty, bo doszło do zatrzymań oszustów. Jednak  suma wyłudzeń rośnie. W 2014 r. tylko w Warszawie przestępcy wyłudzili metodami "na wnuczka" czy "na policjanta" ponad 11,5 mln zł, w 2015 ponad 17,9 mln zł. Oszuści są w stanie wyłudzić od jednej osoby wielkie sumy - jednorazowo nawet 500 tys. zł.

(IK)