Ministerstwo Spraw Zagranicznych podniesie poziom ostrzeżenia dla osób podróżujących do Meksyku - ustalili dziennikarze RMF FM. Powodem jest otwarta wojna karteli narkotykowych z policją na ulicach tamtejszych miast. Wybuchła ona po zabiciu El Mencho - najważniejszego meksykańskiego barona narkotykowego.
W systemie Odyseusz zarejestrowanych jest 448 Polaków przebywających w Meksyku. Jeszcze wczoraj było ich 400. To znaczy, że turyści szybko się rejestrują, żeby szybko dostać informację o ewentualnej ewakuacji albo pomocy. Na razie polskie władze radzą, by ukryć się i nie wychodzić z hoteli.
MSZ radzi, by w związku z obecną sytuacją zrezygnować z podróży do Meksyku, jeśli nie jest ona dla kogoś koniecznością. Jak ustaliliśmy, w najbliższych godzinach poziom tego ostrzeżenia ma zostać podniesiony do jeszcze wyższego - pojawi się informacja, że "MSZ odradza wszelkie podróże".
W zeszłym roku Meksyk odwiedziło 66 tysięcy Polaków. W czerwcu i lipcu natomiast odbędą się tam piłkarskie mistrzostwa świata.
Zamieszki po śmierci El Mencho wybuchły głównie na zachodzie i południowym zachodzie kraju, w regionach rzadziej odwiedzanych przez polskich turystów. Do aktów przemocy doszło m.in. w aglomeracji Guadalajary oraz w kurorcie Puerto Vallarta na wybrzeżu Pacyfiku, gdzie podpalono m.in. hipermarket Costco.
W popularnym wśród turystów stanie Quintana Roo w niedzielę podpalono co najmniej 11 samochodów. Jak podają lokalne media, uzbrojone grupy miały zmuszać kierowców do opuszczania swoich samochodów, aby następnie je podpalać.
El Mencho kierował znanym z brutalności kartelem narkotykowym CJNG, jedną z najpotężniejszych organizacji przestępczych w Meksyku. Był jednym z najbardziej poszukiwanych gangsterów w kraju.


