Ostry konflikt miedzy ministrem obrony narodowej Mariuszem Błaszczakiem a prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem. Chodzi o udział żołnierzy w uroczystościach rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte.

Szef MON Mariusz Błaszczak /Jacek Turczyk /PAP

Mariusz Błaszczak zarzucił Pawłowi Adamowiczowi, że ten zdecydował, iż żołnierze nie będą uczestniczyć w ceremonii. Prezydent Adamowicz zaprzeczył, że podjął taką decyzję.



"Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz skłamał podczas swojej konferencji prasowej mówiąc, że Wojsko Polskie zostało zaproszone na uroczystości na Westerplatte. W połowie lipca, prezydent nie chciał się spotkać z Dowódcą Garnizonu Gdańsk, który próbował przekonać go do zmiany decyzji w sprawie udziału żołnierzy podczas uroczystości" - czytamy w komunikacie resortu obrony narodowej. Ministerstwo opublikowało też list Adamowicza do dowódcy Garnizonu Gdańsk Romana Gadomskiego. 

"Prezydent Adamowicz podczas swojej konferencji w sposób cyniczny zmanipulował wypowiedź ministra Mariusza Błaszczaka. Szef MON odnosił się jedynie do osoby i postawy prezydenta Adamowicza, a nie do mieszkańców Gdańska. Szef MON podczas porannej konferencji podkreślał, że niezaproszenie Wojska na uroczystości na Westerplatte to kolejny antypolski pomysł prezydenta Adamowicza, po tym jak jeden z tramwajów nazwał on imieniem nazistowskiego naukowca oraz po tym jak regularnie gloryfikuje czasy, w których Gdańsk nie należał do Polski" - czytamy w komunikacie ministerstwa. 

Resort obrony poinformował, że podtrzymuje swoje żądanie w sprawie przywrócenia obecności wojskowej podczas uroczystości na Westerplatte 1 września 2018 r.

 


(mn)