Nowa szczepionka może uratować koale przed śmiertelną chorobą wywoływaną przez chlamydie, która odpowiada za nawet połowę zgonów tych torbaczy żyjących w naturze. Dotychczas walka z infekcją była skomplikowana - antybiotyki choć łagodziły objawy, poważnie szkodziły układowi trawiennemu zwierząt. Preparat zatwierdzony przez australijskiego regulatora, daje nadzieję na odwrócenie losów tego zagrożonego gatunku.

  • Choroba wywoływana przez chlamydie to jedna z głównych przyczyn śmierci dzikich koali.
  • Szczepionka na tę chorobę po 10 latach badań została zatwierdzona.
  • Preparat daje szansę na odwrócenie losów populacji.
  • Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.

Na koale czyha wiele zagrożeń

Koale, jedne z najbardziej rozpoznawalnych torbaczy na świecie, będące pod całkowitą ochroną, są narażone na wyginięcie. Obok degradacji siedlisk, ataków psów czy potrąceń przez samochody, śmiertelna choroba wywoływana przez chlamydie stanowi jedno z największych zagrożeń dla przetrwania tych zwierząt.

Skala problemu jest zatrważająca - w wielu populacjach zainfekowanych jest około 50 procent osobników, a w grupach najbardziej dotkniętych chorobą wskaźnik ten sięga nawet 70 procent - podkreślił "National Geographic".

Choroba ta może prowadzić do zapalenia pęcherza, bezpłodności, ślepoty, a nawet śmierci głodowej. Jak podkreślił portal, szacuje się, że choroba wywoływana przez chlamydie odpowiada za blisko połowę zgonów koali żyjących na wolności.

Drogi zarażenia są różnorodne - przenosi się przez m.in. wydzieliny ciała i kopulację. Bakterie przekazywane są także przez zarażoną matkę w trakcie porodu.

Przez długi czas walka z tą chorobą była skomplikowana. Standardowe antybiotyki, choć łagodzą objawy, nie dają ochrony przed ponownym zarażeniem. Co więcej, ich stosowanie wiąże się z ogromnym ryzykiem - leki te mogą w sposób śmiertelny zaburzać procesy trawienne koali.

Przełom w ratowaniu koali. Nowa szczepionka zatwierdzona

Nadzieja nadeszła po dekadzie intensywnych prac badawczych. Zespół kierowany przez mikrobiologa Petera Timmsa z Uniwersytetu Sunshine Coast w Australii opracował szczepionkę, która właśnie została oficjalnie zatwierdzona przez australijski organ regulacyjny ds. medycyny weterynaryjnej.

Wyniki badań są niezwykle obiecujące. Preparat znacząco zmniejsza prawdopodobieństwo infekcji oraz wystapienia objawów. W rezultacie zapobiega śmierci u niemal dwóch trzecich zaszczepionych osobników.

Peter Timms podkreśla, że wdrożenie szczepionki w najbliższych latach będzie "jedyną rzeczą, która może odwrócić losy populacji". Dzięki pracy naukowców, przyszłość tych wyjątkowych torbaczy rysuje się w znacznie jaśniejszych barwach. Sprawę opisał portal magazynu "National Geographic".