Michał Kamiński, wicemarszałek Senatu RP, zwrócił dwa ukraińskie odznaczenia w geście protestu wobec decyzji Ukrainy o nadaniu jednostce specjalnej imienia „Bohaterów UPA”. Polityk podkreślił brak wzajemności i szacunku wobec polskich ofiar oraz trudności w dialogu historycznym między oboma krajami.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Michał Kamiński, znany z wieloletniego wsparcia dla aspiracji Ukrainy do Unii Europejskiej, poinformował o zwrocie dwóch ukraińskich odznaczeń. W liście do ambasadora Ukrainy w Polsce podkreślił, że otrzymał je za zaangażowanie w budowanie partnerstwa polsko-ukraińskiego oraz za autorstwo pierwszego raportu w Parlamencie Europejskim dotyczącego członkostwa Ukrainy w UE.
Decyzja o zwrocie odznaczeń jest reakcją na nadanie przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego jednostce Sił Specjalnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA". Kamiński wyraził w ten sposób sprzeciw wobec upamiętniania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności polskiej podczas II wojny światowej.
Wicemarszałek Senatu zwrócił uwagę na brak wzajemności w relacjach polsko-ukraińskich, szczególnie w kontekście ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej. Podkreślił, że Ukraina nie stawiała przeszkód przy ekshumacjach żołnierzy Wehrmachtu, podczas gdy w przypadku polskich ofiar pojawiały się trudności administracyjne i polityczne.
Kamiński zaznaczył, że Polska przez lata była adwokatem Ukrainy w Europie, a wsparcie dla Kijowa w wojnie z Rosją spoczywało na barkach polskich i europejskich podatników. Wyraził rozczarowanie, że mimo tej pomocy Ukraina nie potępiła jednoznacznie sprawców zbrodni wołyńskiej.
Decyzja Kamińskiego wpisuje się w szerszy kontekst napięć na linii Warszawa-Kijów. Kilka dni wcześniej prezydent Polski Karol Nawrocki odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego. W odpowiedzi ukraińscy politycy, w tym szef MSZ Andrij Sybiha oraz szef kancelarii prezydenta Kyryło Budanow, zadeklarowali zwrot polskich odznaczeń.
Sam prezydent Zełenski odesłał swój order pocztą do Warszawy, podkreślając, że Ukraina nie zamierza spierać się z decyzją Polski, ale liczy na wzajemny szacunek w przyszłości. Zełenski w opublikowanym komunikacie zdobył się również na kilka złośliwości, które nie umknęły uwagi polskiej opinii publicznej.
Kamiński podkreślił, że każdy naród ma prawo do własnej polityki historycznej, ale Polska ma prawo oceniać wybory swoich sąsiadów. "Jeśli bohaterami narodowymi stają się osoby odpowiedzialne za masowe zbrodnie na ludności cywilnej, Polska ma nie tylko prawo, ale i obowiązek reagować" - napisał wicemarszałek Senatu.



