Najwyższa Izba Kontroli ujawnia niepokojące kulisy funkcjonowania polskich porodówek. Z najnowszego raportu wynika, że mimo deklarowanej poprawy opieki okołoporodowej, w wielu szpitalach i przychodniach dochodzi do poważnych nieprawidłowości. Przemęczeni lekarze, brak dostępu do znieczulenia czy nielegalne opłaty to tylko wierzchołek góry lodowej.

  • Najnowszy rapot NIK ujawnił szereg nieprawidłowości w opiece okołoporodowej w polskich placówkach medycznych.
  • Nie wszystkie pacjentki miały dostęp do znieczulenia, wiele z nich musiało również płacić za usługi, które powinny być bezpłatne.
  • NIK zwraca także uwagę na spadającą liczbę urodzeń i starzejące się matki.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Najnowszy raport NIK, obejmujący lata 2022-2025, obnaża skalę problemów, z jakimi codziennie stykają się przyszłe matki, lekarze i położne. Kontrola objęła Ministerstwo Zdrowia, 14 szpitali z oddziałami ginekologiczno-położniczymi i neonatologicznymi oraz dziewięć poradni ginekologiczno-położniczych. Wyniki? Nieprawidłowości stwierdzono wszędzie.

Znieczulenie? Tylko dla wybranych

Jednym z najbardziej palących problemów pozostaje dostępność do znieczulenia zewnątrzoponowego (ZZO). Choć znieczulenie powinno być standardem, w aż sześciu skontrolowanych szpitalach pacjentki nie miały do niego żadnego dostępu, a w jednym - pojawiło się dopiero w 2024 roku.

Rzecznik Praw Pacjenta już w 2023 roku alarmował Ministerstwo Zdrowia, że w niektórych województwach znieczulenie jest praktycznie niedostępne, a w innych - dostępne wyłącznie w największych aglomeracjach.

Płatne usługi, które powinny być darmowe

Kolejną kwestią są nielegalne opłaty pobierane przez placówki medyczne. NIK ujawniła, że niektóre szpitale żądały pieniędzy za zajęcia w szkole rodzenia, mimo że - mając kontrakt z NFZ - powinny oferować je bezpłatnie każdej ubezpieczonej kobiecie. Podobnie wygląda sytuacja z usługami położnych - pacjentki płaciły za czynności, które w rzeczywistości powinny być finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Lekarze na granicy wytrzymałości

Raport NIK ujawnia również dramatyczną sytuację kadrową na oddziałach położniczych. We wszystkich 14 skontrolowanych szpitalach lekarze zatrudnieni na umowach cywilnoprawnych pracowali nieprzerwanie ponad 24 godziny, a w skrajnych przypadkach - nawet do 96 godzin bez przerwy. Takie warunki pracy nie tylko zagrażają zdrowiu i życiu lekarzy, ale przede wszystkim bezpieczeństwu pacjentek i noworodków. Przemęczeni lekarze są bardziej podatni na błędy, a chaos organizacyjny tylko pogłębia ten problem.

Coraz mniej porodówek, coraz starsze matki

Sytuację pogarsza fakt, że dostępność do porodówek w Polsce dramatycznie się pogorszyła. W latach 2022-2024 zamknięto aż 26 oddziałów ginekologiczno-położniczych, a w 2025 roku kolejne 27. Efekt? Od 2026 roku aż w 136 powiatach nie ma żadnego oddziału ginekologiczno-położniczego. Tymczasem liczba urodzeń wciąż spada - w 2023 roku osiągnęła rekordowo niski poziom 272 tys., a mediana wieku matek wzrosła do 31 lat (w porównaniu do 26 lat w dekadzie 1990-2000).

NIK podkreśla, że organizacja opieki okołoporodowej ma kluczowe znaczenie dla zdrowia i życia noworodków oraz ich matek. Tymczasem w wielu szpitalach panuje chaos organizacyjny, a standardy opieki są nieprzestrzegane. Wysoki odsetek cesarskich cięć, niewystarczająca liczba personelu, brak dostępu do podstawowych świadczeń - to codzienność na wielu oddziałach. Kontrolerzy NIK zwracają uwagę, że reorganizacja sieci szpitali musi być przeprowadzana z myślą o bezpieczeństwie matki i dziecka, a nie tylko o oszczędnościach.