Referendum na Malcie okazało się sukcesem – większość mieszkańców wyspy poparła wstąpienie do UE. Jednak przeciwnych integracji było dwa razy więcej, niż wskazywały sondaże. W Polsce na 3 miesiące przed głosowaniem pojawiają się obawy, czy i u nas euroscepytcy nie przekonają do swoich racji 20 proc. Polaków, deklarujących się obecnie jako „niezdecydowani”.

W Polsce przypadek maltański może się powtórzyć. Bardzo prawdopodobne, że duża część dziś niezdecydowanych, zostanie przekonana przez eurosceptyków i powie „nie” w referendum.

Jak przypomina Lena Kolarska-Bobińska, szefowa Instytutu Spraw Publicznych, zasadą w Polsce jest już to, że ludzie ukrywają w sondażach swoje prawdziwe poglądy wtedy, kiedy są one niepoprawne politycznie: Zwłaszcza wtedy, gdy rząd deklaruje, że popiera integracją europejską, części osób jest bardzo trudno przyznać się, że oni mają przeciwne zdanie.

Osoby takie w sondażach mówią, że są niezdecydowane, ale za kurtynami postawią krzyżyk przy słowie „nie”. Poza tym na Malcie obywateli mobilizowała aktywna kampania rządowa na rzecz przystąpienia do Piętnastki – w Polsce jest ona fikcją. Wszyscy zdają się być uśpieni pozytywnymi wynikami sondaży.

Większość Maltańczyków opowiedziała się za wstąpieniem do Unii Europejskiej. Za wejściem tego śródziemnomorskiego kraju do UE głosowało 53,6 proc. mieszkańców wyspy, przeciw było 46,4 proc. Frekwencja przekroczyła 90 proc. czytaj więcej

A według ostatnich sondaży prawie 60 proc. Polaków powie „tak” w referendum. Kilkanaście powie „nie”. 20 proc. to właśnie niezdecydowani.

Pewni swoich poglądów są rolnicy. Prawie połowa z nich jest przeciwna przystąpieniu Polski do Unii. Oni są przeciwni, ponieważ: po pierwsze bardzo wnikliwie kalkulują ekonomiczne konsekwencje, a po drugie nie mają zaufania do elit – nazwijmy to – politycznych i opiniotwórczych w Polsce - tłumaczy socjolog wsi Barbara Fedeszak-Radziejowska. Według niej to właśnie rolnicy mogą zadecydować o wyniku referendum.

Maltańskie problemy na drodze do UE

FOTO: Archiwum RMF

17:15