Dzięki internetowi możemy nie tylko wypromować swoją firmę, ale i całkowicie przenieść biznes do sieci. Podobnie jednak jak w "realu", również w wirtualnej rzeczywistości na przedsiębiorców czekają pułapki.

E-biznes nie różni się tak mocno od tradycyjnego biznesu. W każdym przypadku trzeba mieć jakiś produkt, lub usługę i grupę docelową, która będzie chciała z tego korzystać.

Z internetem bywa jednak łatwiej, ponieważ np. w przypadku sklepów online nie potrzebujemy miejsca przy deptaku, czy gdzieś w centrum miasta. Musimy przekonać odpowiednią liczbę osób do wejścia na naszą stronę. Trzeba jednak pamiętać, że to nie wystarczy. Łatwo jest zachęcić kogoś, żeby wszedł na naszą stronę i zobaczył produkt, gorzej przekonać go, żeby za niego zapłacił - mówi Paweł Harajda z olsztyńskiego stowarzyszenia Olcamp.

Internetowe sklepy słono płacą za krytyczne komentarze publikowane w sieci. Ceną jest utrata klientów - pisze "Puls Biznesu". czytaj więcej

Najczęstszym błędem popełnianym przez początkowych e-biznesmenów jest niedoszacowanie rynku. Przykładowo, jeżeli chcemy zrobić serwis dla fryzjerek, trzeba najpierw zapytać się, czy tego potrzebują. Jeżeli tego nie zrobimy, to pojawia się problem, że oferowany przez nas produkt jest nie potrzebny. Często zdarza się, że najpierw tworzona jest strona, a dopiero potem jej pomysłodawcy myślą, jak na niej zarobić. Przez to można stracić wiele pieniędzy.

Jak promować się w internecie?

Przedsiębiorcy nie wiedzą do końca, jak promować się w internecie. Często pojawiają się opinie, że jak mamy kilkaset osób w znajomych na portalu społecznościowym, to po zaproszeniu ich do polubienia naszego profilu od razu zaczniemy sprzedawać. Każdy może to zrobić, a przez to próg wejścia jest bardzo niski, więc wejść jest bardzo mało - mówi Harajda. Jeżeli nie mamy wiedzy na temat promocji produktów w internecie, lepiej skorzystać z firm, które mają to w swojej ofercie. Możemy dzięki temu zaoszczędzić pieniądze i zyskać klientów.

Pomysł na start-up

Definicji start-up’u jest wiele. Główna mówi o biznesie, który ma duże ambicje, żeby po roku czasu zająć spory rynek i obracać pieniędzmi nawet w milionach. Tutaj nie chodzi o sklepy internetowe, które po roku czasu będą miały pięć tysięcy klientów. To są pomysły na miarę drukarki Zortrax z Olsztyna. Skąd brać pieniądze na start-up’y? Niemal w każdym większym mieście ogłaszane są konkursy na takie projekty, gdzie można otrzymać nawet kilkadziesiąt tysięcy na ich realizację. Finansowania możemy też szukać w Unii Europejskiej oraz na portalach finansowania społecznościowego. Na najpopularniejszym z nich - Kickstarterze - udało się wielu polskim firmom (m.in. Zortrax). Tam oprócz dobrego pomysłu ważne jest również, aby dobrze go zaprezentować.

(abs)